Filip Tomiec – perfekcja i realizm na płótnie

Panie Filipie, kilka słów o sobie…

Z zawodu jestem fizjoterapeutą, pracuję w klinice w Kro-jantach a popołudniami maluję obrazy. Malarstwem zajmuje się hobbystycznie od dzieciństwa czyli 20 kilka lat. Przeprowadzając się po studiach do Charzykowa wróciłem do malarstwa na poważnie.

Jak ta pasja się zaczęła?

Pojechałem na wakacje do mojej starszej kuzynki, która lubiła malować. To ona zachęciła mnie żebym pomalował razem z nią. Okazało się, że moje pracy były jak na mój wiek zaskakująco dobre. Po tej sytuacji rodzice „zlecali” mi malowanie różnych tematów, żebym rozwijał umiejętności. Po kilku latach wiedziałem w jakim kierunku ma zmierzać moje malarstwo.

Czyli są to zdolności wrodzone, nie wyuczone?

Wrodzone, na pewno. Ale trzeba się wszystkiego nauczyć. I ja też widzę, że po każdym kolejnym obrazie jest jakiś progres. Wciąż się uczę i myślę, że ta nauka nigdy się nie skończy.

Proszę powiedzieć, co Pana inspiruje, co Pana nakręca, gdzie szuka Pan natchnienia do twórczości…

Przede wszystkim nakręca mnie chęć rozwoju. Maluję dużo tancerek, lubię ruch, lubię taniec, lubię człowieka, ale jako tako – jednej inspiracji nie mam. Można powiedzieć, że skaczę po tematach. Ale to jest po to, żeby się uczyć, sprawdzam siebie. Nie zamykam się w żadnych ramach i może szukam też swojego stylu, swojej techniki, tego, co tak naprawdę lubię. Kilka osób powiedziało mi, że wszędzie rozpoznają mój styl malowania. Ja jeszcze nie potrafię go sprecyzować.

Ale tym głównym nurtem zainteresowania w sztuce jest malarstwo olejne?

Tak, głównie olejne. Wcześniej ołówek, no ale zdecydowanie wolę olejem. Lubię kolor, lubię mocne barwy i kontrasty, także bardziej ta technika mi odpowiada. Maluję głównie na płótnie. Lubię gdy płótno „pracuje” w trakcie malowania.

Rozcieńcza Pan farby terpentyną, czy olejem lnianym?

Tym i tym. Na początku terpentyna, bo farba musi być sucha. A dopiero potem przykrywam tłustą farbą. Wtedy ten efekt trójwymiarowości jest zachowany. Ale też w zależności od potrzeb.

Ogranicza się Pan w malowaniu do określonego formatu? Czy można zamówić u Pana dowolne dzieło?

Na pewno nie mniejsze niż 40x40cm. Lubię duże obrazy bo większa powierzchnia to lepsza płynność ruchu. Zazwyczaj dostosowuję się do potrzeb.

Sztuka i muzyka chodzą parami. A jaki jest Pana świat muzyki?

Myślę, że bardzo szeroki. Nie jestem zakorzeniony w jakimś jednym stylu, słucham wszystkiego. Moje playlisty z muzyką przypominają moje malarstwo. Co chwile coś innego. Do malowania jednak ograniczam się do muzyki filmowej. Pomaga mi przenieść się w inny, filmowy świat i w pełni skupić na tworzeniu.

Ma Pan jakieś wzorce w sztuce? Jacyś idole, wielcy mistrzowie?

Lubię nowoczesność i ciągle szukam czegoś nowego. Nie wracam do tego co było. Czas pozwala mi interesować się sztuką tylko w zakresie mojego malarstwa.

A trochę statystyki… Wie Pan ile namalował obrazów?

Około 50, 60. Nie liczę tych obrazów, które malowałem w dzieciństwie, kiedy jeszcze się uczyłem. Ale powiedzmy, że mogło być drugie tyle. W domu mam 8-10 szt. Reszta „poszła w świat”.

Ma Pan swoją pracownię?

Mam w domu takie małe pomieszczenie, które dzielę z Żoną. Ja w tygodniu maluje tam obrazy a Żona w weekendy robi makijaże. Zawsze jesteśmy blisko siebie. Jednak pracownią jest tak naprawdę cały nasz dom.

Obrazy, które Pan już wykonał… można gdzieś obejrzeć? Ma Pan jakąś stronę w internecie?

Mam stronę na facebooku. Tam jest przegląd wszystkich moich prac. No i jeszcze na Instagramie. Prowadzę też małego bloga. Tam też są moje prace i krótkie opisy.

A jeśli chodzi o wystawy… Widziałem jedną w Collegium ARS. A inne?

Miałem jeszcze jedną w kawiarni „Widokowa”. No i cały czasy wystawiam obrazy w kawiarni w Klinice w której pracuje w Krojantach.

I tam można kupić te obrazy?

Można kupić, można pooglądać.

Jak Pan wypoczywa? Oczywiście rozumiem, że przy malowaniu, ale poza tym…?

Raczej w „cieple”, zawsze z Żoną i bardzo aktywnie. Regularnie gram w piłkę nożną, inne sporty w zależności od sezonu.

W piłkę nożną – gdzie?

Amatorsko z kolegami na terenie Chojnic. Tyle, ile czas i pogoda pozwoli.

Jakieś plany artystyczne, marzenia? Dąży Pan do czegoś?

Chciałbym kiedyś nauczyć się malować fotograficznie. Krótko mówiąc – mamy zdjęcie w dużym formacie i obraz tego zdjęcia obok. Dążę do tego aby różnic było jak najmniej. Także to jest mój cel jeśli chodzi o samorozwój. A jeśli chodzi o inne sprawy to bardzo skromnie. Mała galeria na rogu ulicy w centrum miasta. Kilka obrazów, przychodziłbym tam na 2,3 godzinki dziennie, opowiadał o tych obrazach, a w tle grałaby klimatyczna muzyczka. To jest to.

Co chciałby Pan powiedzieć czytelnikom?

Przede wszystkim zapraszam do śledzenia moich prac. Jeśli malować, to nie tylko dla siebie, ale też dla innych, żeby jakiś odbiór był, i żeby coś się działo w tym kierunku. Żebym dzięki temu otrzymywał kolejne dawki motywacji.

Można u Pana zamówić obraz?
Jak najbardziej. W tej chwili nawet brakuje mi czasu żeby namalować „coś swojego”. Maluję teraz dużo portretów, najczęściej ze zdjęcia. Maluję też obrazy stricte pod zamówienie.

Czyli portrety zamawiać przez facebooka…

Albo przez instagram… albo osobiście. Preferuję osobiście…

przez Jacek

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.