Każdy chojnicki kamień jest moim kamieniem…

Wywiad Exclusive „Sam na sam z Chojniczaninem”

Każdy chojnicki kamień jest moim kamieniem…

O niezwykle ciekawym, wszechstronnie utalentowanym, szalenie radosnym i zwariowanym chojnickim Artyście – plastyku, malarzu, rzeźbiarzu, architekcie, grafiku, medalierze, ceramiku, scenografie, podróżniku, muzyku, poecie i eseiście. Rozmowa Magdaleny Templin ze wspaniałym człowiekiem, o pięknych, przenikliwych, błękitnych oczach, które emanują szczęściem. Janusz Jutrzenka Trzebiatowski jest urodzony najwyraźniej pod szczęśliwą gwiazdą, ponieważ ocalał jako wolny twórca. Janusz Jutrzenka Trzebiatowski za całokształt twórczości został odznaczony Krzyżem Kawalerskim i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Laurem za Mistrzostwo w Sztuce i wieloma innymi wyróżnieniami. Jego prace znajdują się w blisko 100 muzeach w Polsce i na świecie. Teraz jako rodowity Chojniczanin oprowadzając naszą dziennikarkę po Galerii – Muzeum przy Sukienników 16 w Chojnicach opowiada o swoim  życiu, marzeniach, inspiracjach i wyjątkowej twórczości.

M.T.: Jakim jest Pan człowiekiem?

Janusz Trzebiatowski: Wspaniałym! (wykrzykuje radośnie) Nie jestem jeszcze masochistą. To jest bardzo dużo. Z okazji pewnego mojego jubileuszu podczas programu telewizyjnego zapytany         o swoją „wielkość” takimi słowami zakończyłem moją wypowiedź zupełnie spontanicznie: „Nie jestem jeszcze tak wielkim, żeby być skromnym.” I to teraz moi znajomi wypominają mi to jako porzekadło trzebiatowskie.

M.T.: Jakie są Pana priorytety w życiu? Co kocha Pan najbardziej?

Janusz Trzebiatowski: Najważniejsza jest dla mnie jednak sztuka. Sztuka ponad, twórczość. Akademia Sztuk Pięknych kształci artystów. Całe multum. To dobrze, bo artystów jest nam dużo potrzeba. Jednak na tej wielkiej łące artystów zamiast kwitnąć sto kwiatów wykwitają czasem jeden na sto, nawet jeden na milion. Twórczość jest dla mnie jak rozmowa z Bogiem, dlatego mam pracownię wysoko u góry (śmieje się).

M.T.: Skąd czerpie Pan inspiracje swoich dzieł malarskich czy poetyckich?

Janusz Trzebiatowski: Inspiruje mnie Bóg, natura. Wszystko ma swoje podłoże głębokie z jednej strony z obserwacji natury i mojego bziuma, że ja twierdzę, że sztuka XXI wieku jest sztuką intelektualną. Jest sztuką wiedzy, nauki i wręcz przekazów myśli filozoficznej. Nie jest to sztuka łatwa. Myślę, że w sztuce przede wszystkim trzeba mieć coś do powiedzenia. Ja staram się dokonywać w swoich dziełach analizy przyrody. Sztuka jest przez moje „ja” kształcona. Twórca ma na celu pokazywać, to co niewidzialne. Próbuję w moich utworach podejmować tematy przyrody, natury, Boga, cielesności, erotyki, cierpienia, muzyki, poruszam motyw maryjny, ale też nie obca jest mi metafizyka.

M.T.: Co chce Pan przekazać poprzez swoje dzieła? Co chce Pan „powiedzieć” światu             w swoich utworach?

Janusz Trzebiatowski: Chcę przekazać wiedzę i miłość. Wiedzę na temat wszechświata. Nie świata-wszechświata. Tej czarnej dziury, którą ostatnio odkryto 13 bilionów lat świetlnych i potem             w próżni 320 km. Ja mówię, że Bóg jest w środku, jeśli kieruje wszystkim. Tutaj taka moja teoria, że każdy ma swojego Boga noszonego w sobie, w sercu i stąd mój wielki szacunek do wszystkich nazwanych bogów: żydowskich, muzułmańskich, chińskich.

M.T.: Jakie jest Pana największe marzenie?

Janusz Trzebiatowski: Okropnie mnie pani zaskoczyła. Marzę by być jeszcze pełniejszym w sztuce. Twórca stale zadaje sobie jakieś pytania.

M.T.: Jakie Pan teraz zadaje sobie pytania?

Janusz Trzebiatowski: (żartobliwie śmiejąc się) Czy mnie będą kochać? Każdy przecież pragnie miłości, a twórca podwójnie pożąda miłości i dobroci. I to jest taki usprawiedliwiony narcyzm -powód do wstępowania w niebiosa.

M.T.: Nad czym Pan teraz pracuje?

Janusz Trzebiatowski: Obecnie pracuję nad ogniem. Dlatego, że to jest kolejny etap. Ja już penetrowałem wodę – od potoków górskich do oceanów, kropli wody, w której się odbija wszechświat. Chmury dały początek powietrzu. I w tej chwili obrałem ogień, bo chcę zamknąć       w którymś momencie temat czterech żywiołów, ale przez mój pryzmat chciałbym być człowiekiem dojrzałym i spełnionym.

M.T.: Wobec tego czego Panu brakuje do osiągnięcia dojrzałości i spełnienia? Jak zamierza Pan osiągnąć dojrzałość i spełnienie?

Janusz Trzebiatowski: Mogę to osiągnąć gigantyczną pracą. Naprawdę gigantyczną pracą. Ciągle za mało śpię, ale chciałbym jeszcze mniej spać. Nie wolno mi być zmęczonym. Uważam, że realizuję 20 procent swoich możliwości, potrzeb wypowiedzenia się, reszta przepada. W tej chwili jest zamknięty 11-sty i kończę 12-sty tomik wierszy, bo 10 zostało już opublikowanych.

M.T.: Jaka jest najbardziej zwariowana rzecz jaką Pan zrobił?

Janusz Trzebiatowski: Byłem w Chinach, Mongolii, Afganistanie, buszowałem w Afryce, miesiąc tłukłem się sam po Wietnamie. Wsiadłem kiedyś w samochód i pojechałem do Indii. To nie jest tak daleko, 20 tysięcy kilometrów. A w dodatku starym, 7-letnim wówczas Fiatem 126p. Jestem człowiekiem cholernie szalonym.

M.T.: A gdzie chciałby Pan jeszcze pojechać?

Janusz Trzebiatowski: Chce znaleźć się na dachu świata w Nepalu. Wolałbym nie wycieczkowo, bo wtedy, w sposób dojrzalszy dostrzega się piękne, ważne rzeczy. Trzeba przedzierać się przez trud.

M.T.: Co najbardziej podoba się Panu w mieście rodzinnym, Chojnicach?

Janusz Trzebiatowski: Nie byłbym mężczyzną gdybym nie przyznał, że dziewczyny. Wszystkie chojnickie dziewczyny mi się najbardziej podobają. (śmiech) Ale tak poważnie, jest to moje miejsce urodzenia i każdy kamień jest tu moim kamieniem. Może jako twórca czuję to bardziej niż przeciętny człowiek. Ja tu zawsze wracam z wielkim umiłowaniem tej ziemi i w ogóle ziemi kaszubskiej. To jest moje miasto i moja ziemia i wszystko tu jest dla mnie ogromnie ważne.

M.T.: Dziękuję uprzejmie za fascynującą przygodę ze „sztuką najwyższych pięter”                     i przesympatyczną rozmowę. Życzę dojrzałości, miłości i spełnienia.

Naszych czytelników gorąco zachęcam do odwiedzenia chojnickiego Muzeum Janusza Trzebiatowskiego, obcowania ze sztuką oraz refleksji wobec fenomenu tegoż twórcy, wywodzącego się, związanego i tworzącego w Chojnicach, co powinno być dla nas powodem do dumy. Jest to kolejny ambasador ziemi chojnickiej, nie tylko w Polsce, ale także poza jej granicami. 

 0

przez Tomek

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *