LOWE w Bydgoszczy

Nie, nie miłość. Tylko Lokalny Ośrodek Wiedzy i Edukacji działający przy chojnickim Zespole Szkół zaprosił 10 października uczestników programu na wyprawę do Bydgoszczy. No i można było się zakochać… Bo takiej Bydgoszczy to się na ogół nie zna. Nikt z nas nie wiedział, że jest tu Muzeum Kanału Bydgoskiego. A właśnie tam prowadziły pierwsze kroki po wyjściu z autokaru.







Od szlafmycy po barkę
Najpierw Krzysztof Kozłowski herbu Jastrzębiec ubierał się dla nas w strój siedemnastowiecznego szlachcica, opisując barwnie każdy detal – od szlafmycy po żupan z guzikami, za które można było kupić kilka wsi… Prezentacja obejmowała także wywijanie rapierem, ładowanie muszkietu i demitologizację husarskich skrzydeł… Były też smaczki, np. z dziedziny higieny osobistej szlachcica, który do mycia zębów używał… goździków, a łyżkę zatykał za skórzany but… To drugie było zdrowsze niż korzystanie ze sztućców w karczmie, które myte były z rzadka, częściej poplute i wytarte nie pierwszej świeżości szmatą… O historii Kanału Bydgoskiego, jego znaczeniu i tym, czym mógłby być dzisiaj, opowiadał równie barwnie jak jego poprzednik Tomasz Izajasz, nauczyciel historii w szkole (III LO), gdzie narodził się pomysł stworzenia tej placówki. Na początku rozprawił się ze stereotypem „złego Niemca”, oddając honor Fryderykowi II Wielkiemu, za którego to sprawą Kanał Bydgoski powstał. – Owszem – mówił. – To on doprowadził do pierwszego rozbioru Polski, ale jednocześnie to on był inicjatorem unikatowej budowli w Europie. I idei połączenia wschodu z zachodem – Odry z Wisłą. Kanał Bydgoski to wspaniałe dzieło ludzkiej myśli, szkoda, że dziś tylko szczątkowo zachowane.

Stary dobry baron
Był spacer wzdłuż Kanału. To przepiękny trakt i warto sobie tutaj zafundować przechadzkę. Zwłaszcza, że tuż obok widać zmieniające się stare miasto, coraz bardziej nowoczesne, coraz bardziej odzyskujące dawny blask, bo wiele domów jest odrestaurowywanych. Na deser był „Baron cygański” w Operze Nova. Powiecie, ramota. No tak, ma swoje lata. Ale to wciąż Strauss! I libretto w przekładzie Romana Kołakowskiego brzmi momentami bardzo współcześnie… Tak, że można się zdziwić. A jest to zrobione olśniewająco. Muzycznie, scenograficznie, choreograficznie i pod każdym innym względem. Operetkę grają tu już 11 lat (sic!), a wciąż są na niej tłumy! Chojnicki akcent to „nasz” Adam Zaremba w roli Homonaya, więc tym bardziej było miło!

Tekst i fot. Maria Eichler
mariaeichler33@gmail.com

przez Redakcja Chojniczanin.pl

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.