Marta Aszyk

Przedstawi się Pani chojniczanom?

Witam serdecznie. Urodziłam się w Tucholi, a od piątego roku życia mieszkałam w małej wiosce, w Kamienicy obok Gostycyna. Ukończyłam Liceum Ogólnokształcące w Tucholi. Od 10 lat jestem Chojniczanką oraz szczęśliwą żoną i matką dwójki dzieci: 9-letniego Kornela i 3 i pół -letniej Aurelii. Na co dzień zajmuję się dziećmi, a w wolnym czasie oddaję się swo- jej pasji – rysowaniu i malowaniu.

Kiedy zaczęła się Pani przygoda ze sztuką?

Od wczesnego dzieciństwa uwielbiałam rysować. Wszyscy dooko- ła utwierdzali mnie w przekonaniu, że jestem w tym dobra. Brat i siostra podzielali moja pasję, więc bardzo często czas wolny spędzaliśmy na rysowaniu.

Jest Pani bardziej samoukiem, czy uczyła się Pani rysunku?

Mój tata do dziś bardzo często maluje i rysuje. Zajmuje się rękodziełem. Z tego co wiem, mój dziadek od strony mamy również miał niesamowite zdolności jeśli chodzi o rysowanie.
Nigdy jednak jego rysunków nie widziałam, wierzę mamie na słowo. Uczyłam się przez dwa lata w studium policealnym, była to szkoła Towarzystwa Nowoczesnej Edukacji w Toruniu, a konkretnie plastyczne studiumpolicealne o profilu Rysunek/ Malarstwo. Wiele mi to dało, zawsze marzyłam o szkole plas- tycznej. Był to naprawdę niesamowity okres mojego życia. Jednak stwierdzam, że w dużej mierze jestem samoukiem.

Gdzie szuka Pani natchnienia, co Panią inspiruje, co pobudza kreatywność?

Natchnienia szukać nie muszę, samo do mnie przychodzi. Kiedy byłam młodsza, rysunki innych, zawodowych plastyków, bardzo mnie inspirowały, ale za każdym razem chciałam stworzyć coś własnego, unikalnego. Nie lubię przerysowywać i powielać. Dzięki temu mam swój własny styl i własną drogę poznania i doskonalenia umiejętności. Często sięgam po szkicownik bez pomysłu, sama jestem zaskoczona tym co powstaje.

Czy ma Pani swój ideał artystyczny, artystę, który jest dla Pani mistrzem i którego Pani podziwia?

Kiedyś był nim Salvador Dali, lubiłam również twórczość Jacka Malczewskiego i innych malarzy. Dziś ideału nie mam. Nadal lubiętwórczość wielu artystów. Ostatnio śledzę współ- czesnych np. na Instagramie. Kilku mogę wymienić, np. Marco Mazzoni, Tony Sandoval lub CRAWW, ale jest ich wielu. Są na-prawdę niesamowici. Uwielbiam przeglądać pięknie wykonane prace innych artystów.

Jakie formy sztuki oprócz rysunku Panią interesują?

Właściwie bardzo wiele form sztuki mnie fascynuje. Od rzeźby po filmy animowane… Mam już coś takiego w sobie, że nie mogę zajmować się jedną dziedziną. Cały czas szukam i dotykam nowych tematów. Uwielbiam próbować nowych technik.

A jaki jest świat muzyki Marty Aszyk? Podobno sztuka i muzyka chodzą parami?

Kiedyś bardzo byłam zżyta z muzyką ciężką, rockową. Jeździ- łam na koncerty. Teraz sporadycznie słucham muzyki. Wolę delikatniejszą muzykę, ciągle rockową, ale w innej formie i nie jestem już taka fanatyczką ;). Mój ulubiony zespół to wciąż TOOL i inne zespoły wokalisty TOOLA Maynarda Jamesa Keenana.

Jak Pani wypoczywa, jak „ładuje akumulatory”?

Amatorsko ćwiczę jogę w domu. Czasem dzieci się dołączają. Wyjeżdżamy całą rodziną na wyjazdy do ciekawych miejsc. Lubimy podróżować. Kiedyś częściej jeździliśmy np. w góry. Kiedy urodziła się córka, to przez kilka pierwszych lat, źle znosiła wyjazdy i przez to zmniejszyliśmy dystanse i wypo- czywamy w okolicy w różnych miejscach na Kaszubach.

Ma Pani swoją pracownię? Proszę powiedzieć jak wygląda miejsce gdzie Pani rysuje?

Z tym jest słabo. Mam pokój, w którym mam komputer, sztalu- gę, regał z przyborami plastycznymi. Nie nazwałabym tego pracownią. Jest to też pokój, gdzie dzieci mogą oglądać baj- ki. Słabo jestem zorganizowana i nie wiem, czy kiedykolwiek jakąś pracownię będę mieć. Nie lubię się zamykać przed ro- dziną. Cały czas jestem w temacie życia rodzinnego. Rysuję i zajmuję się sprawami domu jednocześnie.

Opowie Pani czytelnikom o swoim warsztacie?

Coraz więcej tego mam. Choć dwa lata temu był tylko ołówek automatyczny i szkicownik. Teraz zaopatrzyłam się w pędzle, farby akrylowe. Dostaję też ostatnio bardzo fajne prezenty,
których bym nigdy pewnie sama sobie nie kupiła – wspaniały zestaw ołówków, grafitów, pasteli itp. Zawsze cieszę się z takich podarunków. Jestem praktyczną osobą.

Jak Pani ocenia ,,infrastrukturę artystyczną” Chojnic?

Hmmm. Nie chcę za bardzo i nie umiem ocenić. Jestem wdzięczna, że w tym roku mogłam wystawić swoje prace w Choj- nicach i dostałam propozycję od Chojnickiego Centrum Kultu- ry. To jest dla mnie niesamowite doświadczenie. Wszystko udało się wyśmienicie. Byłam pod wrażeniem miejsca (podzie- mia Kościoła Gimnazjalnego) i całego wieczoru – atmosfery, ludzi, starań. Jeśli chodzi o artykuły plastyczne, to zaopa- truje się głównie w internecie. Dużo większy wybór i niższe ceny.

Jakie ma Pani plany artystyczne na nadchodzący rok?

Sama nie wiem, to wszystko po prostu płynie i bardzo się z tego cieszę. Kiedy wróciłam do rysowania znalazłam się znów na właściwej ścieżce. Dalej będę rysować, wystawiać swoje prace w internecie i sama jestem ciekawa, co z tego wyjdzie.

Gdzie można obejrzeć Pani prace?

Mam kilka kont w internecie na różnych portalach, gdzie moż- na śledzić moje poczynania min.: www.facebook.com/ papiomarta, w w w . i n s t a g r a m . c o m / p a p i o m a r t a, papiomarta.digart.pl. Jest tego więcej, ale naj- częściej aktualizuję facebook i instagram.
Zapraszam.

przez Jacek

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.