Pracuję po to, by nikt nie był głodny.

Kropla na dnie oceanu, czyli ziarnko do ziarna a zbierze się miarka by wyżywić wszystkich!

W tym miesiącu rozmowa dziennikarki, Magdaleny Templin z otwartą, sympatyczną, przede wszystkim wrażliwą, pomocną, empatyczną i kochającą ludzi Kingą Przełożną, dyrektor Banku Żywności w Chojnicach. Poruszająca, ale i zapraszająca do głębszych refleksji konwersacja o zbiórkach żywności i niesieniu pomocy tym, którzy naprawdę tego potrzebują.

M.T.: Jak wygląda Pani praca? Czym się Pani zajmuje każdego dnia?

K.P.: Jest taki szeroki wachlarz tego co robię, począwszy od tego, że planuję działania całego naszego zespołu, zajmuję się pozyskiwaniem środków zewnętrznych, zajmuję się rozliczaniem wszelkich dotacji, kontaktami z urzędami czy samorządem terytorialnym, szukam nowych organizacji, które byłyby chętne do współpracy z nami, żeby rozszerzyć działania naszego banku na inne tereny, gdzie są osoby potrzebujące. Ponadto jestem odpowiedzialna za wszelkie kontrole. Do moich obowiązków należy także planowanie budżetu oraz sprawy kadrowe. Jeśli jest taka potrzeba stoję w sklepach na zbiórkach żywności, zachęcam do przyłączenia się do akcji, segreguję zebrane artykuły, liczę, ważę.

M.T.: Od kiedy pełni Pani funkcję dyrektora Banku Żywności w Chojnicach? Jak zapoczątkowała się Pani praca z/w bankiem żywności?

K.P.: Jestem dyrektorem Banku Żywności od 2009 roku. Wcześniej pracowałam w banku, ale w takiej instytucji finansowej – byłam dyrektorem oddziału. Pracowałam w Przechlewie i zobaczyłam ogłoszenie o poszukiwaniu osoby na stanowiska dyrektora Banku Żywności w Chojnicach, złożyłam swoje dokumenty aplikacyjne, odbył się konkurs i udało się.

M.T.: Jak wyglądają, przebiegają zbiórki żywności?

K.P.: W naszym zespole jest pracownik – koordynator zbiórek żywności i on zajmuje się organizacją zbiórek w ramach działań Banku Żywności w Chojnicach. Wygląda to tak, że na półtora, dwa miesiące przed zbiórką żywności dzwoni do szkół w celu poszukiwania wolontariuszy zbiórek żywności, dzwoni także to sklepów, kontaktuje się z nimi i załatwia zgody. Z wolontariuszami ze szkół raczej nie ma problemów. Motywacja jest różna. Często uczniowie otrzymują jakieś punkty za pomoc w takiej akcji. Podczas ostatniej zbiórki było około 1700 wolontariuszy. Jako wolontariuszy angażujemy też członków i podopiecznych organizacji pozarządowych. Współpracujemy ściśle z Federacją Polskich Banków Żywności. Federacja załatwia ogólnopolską zgodę na zbiórkę z Ministerstwa. Zawsze są takie osoby, które koordynują pracę wolontariuszy. Uczniów nie można zostawić samych, dlatego zawsze ktoś dorosły musi im towarzyszyć na terenie danej placówki lub w przypadku starszych uczniów, regularnie ich doglądać. My koordynujemy zbiórkę w 23 miastach i to jest blisko 60 sklepów. Każdego dnia zbiórki żywności przesyłane są nam komunikaty od poszczególnych organizacji jak wygląda tonaż zebranej żywności w danym dniu, komunikaty wysyłamy do Federacji. Na koniec zbiórki wszyscy wracają do siebie, segregują, liczą artykuły spożywcze i sporządzamy protokoły. Kolejny etap to ewidencja w systemie magazynowym i wreszcie wydanie żywności organizacjom opiekującym się osobami potrzebującymi.

M.T.: Gdzie i jak przekazywana jest żywność?

K.P.: To co mamy u siebie na magazynie jest przekazywane np. szkołom. Kontaktujemy się z dyrektorami szkół czy są w ogóle chętni na przyjęcie zbiórkowej żywności, czy mają stołówkę. Główny cel zbiórki Podziel się Posiłkiem to dożywianie dzieci, które nie mają z jakiś przyczyn obiadu w domu lub liczba dostępnych dla dziecka posiłków jest znacznie ograniczona. Jeśli szkoły są chętne (najczęściej tak jest) to odbierają od nas żywność bezpośrednio, zabierają do swojej stołówki i tam ją przetwarzają. Odbiór żywności z innych zbiórek żywności może tez odbyć się za pośrednictwem GOPS-u lub współpracujących z nami organizacji pozarządowych.

M.T.: Czy Chojniczanie chętnie pomagają, udzielają się w akcjach niesienia pomocy głodnym i ubogim?

K.P.: Myślę, że sytuacja gospodarcza w tej chwili powoduje, że ludziom naprawdę jest ciężko. Spotkałam się z taką wzruszającą sytuacją podczas zbiórki żywności w Gdańsku, że podszedł pan z dwojgiem dzieci i przepraszał, że nie stać go na więcej. To było bardzo miłe, bo dał ile mógł, na ile go było stać. Generalnie widzę bardzo pozytywne nastawienie społeczeństwa. Wiem, że są osoby, które po prostu nie chcą się przyłączyć do zbiórki żywności. W dzisiejszych czasach ludzie są bardzo nieufni i ja się wcale temu nie dziwię. Zapewniam przy tym, że cały nasz zespół dokłada wszelkich możliwych starań, żeby zebrana żywność trafiała tam, gdzie powinna. Po wynikach zakończonych zbiórek mogę powiedzieć, że jest naprawdę dobrze. Porównując wyniki z Bankiem Żywności w Słupsku – tam zebrano (w samym mieście Słupsku) około czterech ton, natomiast na terenie Chojnic mieliśmy trzy i pół tony zebranej żywności. W związku z tym porównując wielkość Słupska do Chojnic to myślę, że osiągnęliśmy świetny wynik.

M.T.: Komu możemy pomóc biorąc udział w zbiórce żywności?

K.P.: Rodzinom ubogim, dzieciom z biednych domów.

M.T.: Jakimi sposobami można przekonać, tudzież nakłonić społeczeństwo do niesienia pomocy poprzez zbiórkę żywności?

K.P.: Są robione reklamy nagłaśniające akcje wspomagające zbiórki żywności. Zbiórka żywności „Podziel się posiłkiem” działa pod szyldem firmy Danone i kupując produkty ze znaczkiem, szyldem tej akcji przyłączamy się do pomocy, bowiem część dochodu jest przekazywana dzieciom niedożywionym. Ja uważam, że chęć pomocy, chęć przyłączenia się do zbiórki żywności czy do jakiejkolwiek innej akcji na rzecz pomocy innym powinna wypływać od nas samych, z potrzeby serca. Ja w zasadzie zawsze miałam w sobie taką potrzebę. Wszelkie działania Banku Żywności można rozliczyć. Staram się weryfikować (np. poprzez samorządy) organizacje, które dobieram do współpracy. Organizujemy również sporo akcji edukacyjnych, np. 16 października jest Światowy Dzień Żywności i my robimy tego dnia Strajk Żywności ( rozpoczynamy o godzinie 11 od ul. Kościuszki). Strajk ma na celu zwrócenie uwagi na skalę marnowania żywności w Polsce, przy jednoczesnym ciągłym wzroście liczby ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie.

M.T.: Co nadaje Pani pracy sens? Jaki jest cel Pani pracy?

K.P.: Podczas spotkań edukacyjnych z dziećmi wzruszyło mnie np. to, że w jednej z wiejskich szkół dzieci odpowiadając na pytanie o ulubiony posiłek mówiły, że to jest zupa pomidorowa czy ogórkowa. W takiej prostocie, zwyczajności można dopatrywać się naprawdę sensu działania, bo naprawdę są potrzebujące dzieci. Jestem osobą podchodzącą bardzo emocjonalnie do tego co robię i bardzo mnie poruszyło, kiedy pewnego dnia, otrzymałam po zajęciach w szkole rysunek od dziewczynki, a na nim talerz zupy pomidorowej z makaronem i napis „Bank Żywności”. Wspaniałe są też jakieś pojedyncze gesty uznania, przyjemne słowo, podziękowanie.

M.T.: Jakie są Pani najbliższe plany, marzenia?

K.P: Teraz przygotowujemy się do Strajku Żywności, była akcja Podziel się Posiłkiem. Wkrótce ogłosimy konkurs dla wszystkich czwartych klas szkół podstawowych w Chojnicach pt.: „Jem owoce i warzywa, bo to dobrze dla mnie wpływa”. To będzie konkurs edukacyjny, kulinarny, żeby dzieci uświadomiły sobie, że przygotowanie dania z owoców i warzyw może być przyjemne i że takie dania mogą być po prostu smaczne. Samodzielne zrobienie czegoś może być świetną zabawą. Będziemy organizować szkolenie dla koordynatorów wolontariuszy, żeby jeszcze bardziej mogli wspomagać swoich podopiecznych. Największym moim marzeniem jest to, że chciałabym ożywić stosunki z lokalnymi producentami żywności. Pozyskujemy duże ilości żywności, z roku na rok jest tego więcej, jednak są one przywożone z odległych miejscowości, a to wiadomo są dla nas dodatkowe koszty transportu itd. Chcielibyśmy wzmocnić te kontakty lokalne. One są, nie powiem, że ich wcale nie ma, „nasi” producenci również pomagają ( z pewnością również za pośrednictwem innych organizacji), ale jeśli chodzi o współpracę z Bankiem Żywności w Chojnicach, to jest kropla w oceanie tego co pozyskujemy na co dzień.

M.T.: Dziękuję serdecznie za sympatyczną rozmowę i otwarcie oczu na wiele spraw, których wcześniej nie dostrzegałam. Życzę spełnienia zawodowego i jak najwięcej życzliwych ludzi na swoje drodze, dążących wraz z Panią do tych samych ideałów.

Naszych czytelników gorąco zachęcam do otwarcia się na innych ludzi, zwłaszcza tych ubogich, szczególnie potrzebujących naszej pomocy i wsparcia żywieniowego. W końcu chleb dawcą życia… Nie bójmy się nieść pomoc. Ponadto strzeżmy się wyrzucania żywności lub po prostu kupujmy tyle, ile jesteśmy w stanie zjeść. Pamiętajmy, że pozornie zwykła zupa pomidorowa naprawdę potrafi nie tyle posilić, co uszczęśliwić!

W listopadowym numerze „Chojniczanina” zapraszam na Wywiad Eksclusive „Sam na Sam z Chojniczaninem” z gościem specjalnym, a będzie nim znany, doświadczony jasnowidz, Krzysztof Jackowski z Człuchowa.

przez Redakcja Chojniczanin.pl

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.