Priorytety. Mariusz Brunka

Praca w samorządzie to ciągłe wybory. Towarzyszą one każdej decyzji, bo środków brakuje zawsze, a potrzeby są nieskończone. Należy więc decydować z rozwagą, ustalając co ważne, a co mniej; co pilne, a co może poczekać, co zbliża do osiągnięcia strategicznego celu, a co tylko pozwala zyskać na czasie. Ważne, aby priorytety były jasno określone i zrozumiałe dla mieszkańców. Czasem nie rozumiemy władz podejmujących działania w skali kraju, nie widząc na przykład ich efektów na co dzień, ale działanie naszego samorządu powinno być zrozumiałe i konsekwentne.

Oto kilka przykładów z miejskiego podwórka. Porównując różne programy wyborcze edukacja i rozwój pojawiają się w nich jako numer jeden niemal wszystkich kandydatów. Czy jednak hasła te traktuje się na serio? Szkoły dotknęły cięcia w wydatkach. I tak w ponadpodstawowych ograniczono zajęcia pozalekcyjne, dostęp do pedagogów i psychologów. Mimo wzrostu liczby urodzeń, sprzedano część budynku przedszkola przy ul. Młodzieżowej, pomimo, że pomieszczenia te umożliwiałyby rozwój miejskiego żłobka. Zresztą za miejsce w naszym żłobku płacimy więcej niż płaci się w Człuchowie. Odpowiednio płacimy też więcej za przedszkola. Liczne toalety w podstawówkach cuchną wciąż wilgocią, a przerdzewiałe rury i odpływy rodzą co najmniej zagrożenie sanitarne, jeśli nie spaczą nam dzieci pod tym względem na zawsze. Tymczasem szef ratuszowej oświaty, stawia sobie za punkt honoru instalację monitoringu w każdej szkole. I tak mamy już cyfrowe tablice, rozwija się monitoring, choć wciąż uczniom służą zdezelowane ławki, pamiętające ich rodziców, i toalety „jak z koszmaru”…

W praktyce brak konsekwencji w osiąganiu celów, brak jasnych priorytetów przekłada się nad konkretne decyzje. Przy remoncie budynku ChCK ważniejsze okazało się zainstalowanie pomp ciepła, ogniw fotowoltaicznych w kształcie fali czy pokrycie go farbą typu „kameleon”, zmieniającą barwę w zależności od kąta patrzenia. Czy nie powinno się raczej zadbać o zapewnienie sal do zajęć plastycznych, muzycznych i tańca? Odnowiony kinoteatr będzie wyglądał ładnie, ale wciąż podatnicy będą musieli płacić dziesiątki tysięcy złotych właścicielowi „byłego szpitala” za wynajem pomieszczeń. Jaki to ma sens? Jest dogodna lokalizacja, budujemy budynek niemal od podstaw, na projekty wydaliśmy kilkaset tysięcy złotych, a w nowym obiekcie będzie brakowało pomieszczeń na próby!

Podobnie ma się sprawa z tabliczkami w Parku 1000-lecia. Kiedy PChS zaproponował zarezerwowanie dla organizacji pozarządowych niewielkich kwot na ekologię (gł. poprawę stanu powietrza), na półkolonie czy cyfrowe archiwum tradycji lokalnych odrzucono wszystkie nasze pomysły, powołując się na rzekomy brak pieniędzy. Tymczasem wydaje się lekką ręką ponad 30.000 zł na tabliczki, które nie są ani potrzebne (żaden turysta jeszcze się tam nie zgubił!) ani nie stanowią szczególnej ozdoby. Jakie są więc nasze priorytety? Wydanie publicznych pieniędzy na alejkowe tabliczki w parku staje ważniejsze aniżeli zapewnienie bezpiecznego, aktywnego wypoczynku dzieciom w czasie ferii?

Nasz budżet wzrósł dwukrotnie. Mamy pieniądze na powiększającą się rzeszę urzędników, na inwestycje „pod wybory”, na trybunę stadionową dla VIPów i parking dla działaczy klubowych, są też pieniądze na rozbudowę kinoteatru, a także na zapewnienie przestronnych biur dla MOPSu. Tymczasem wciąż brakuje ich na zasiłki, czy mieszkania dla chojniczan, na sport uczniowski i amatorski, na wsparcie dla organizacji pozarządowych czy twórców naszej lokalnej kultury…

Mówiąc o naszych priorytetach, nie mamy wątpliwości, że szkoła musi mieć schludne toalety, zanim będzie wyposażona monitorowana; ważniejsze jest tworzenie warunków do osiedlania się w mieście, poprzez utwardzenie dróg, budowę ulic, wytyczenie nowych osiedli, uatrakcyjnienie oferty sprzedaży mieszkań komunalnych, aniżeli fundowanie sobie tabliczek alejkowych; ważniejsze jest doświetlenie przejść dla pieszych, uporządkowanie oznakowania, niż budowanie ścieżki rowerowej w kierunku Zielonych Wzgórz, gdzie postanowił osiedlić się nasz burmistrz. Naszym bezwzględnym priorytetem musi być uprzywilejowanie tych, którzy w naszym mieście mieszkają i płacą podatki, nad tymi, którzy tu tylko pracują czy przyjeżdżają. Miasto jest bowiem przede wszystkim dla swoich mieszkańców!

Priorytety muszą być nakierowane na te zadania samorządu, w których odnajdują się potrzeby mieszkańców, a nie wyłącznie wizerunek miasta, a zwłaszcza samych jego władz. Priorytetem miasta nie jest reelekcja burmistrza, bo to jest wyłącznie jego osobisty priorytet. Priorytetem musi być natomiast rozwój miasta, który znajdzie swoje odzwierciedlenie w wiarygodnych, wynikających z konkretnych miejskich działań, wskaźnikach (spadku bezrobocia poprzez powstawanie nowych miejsc pracy, upowszechnienia dostępu do usług publicznych, zmniejszenia skali biedy społecznej, poprawy standardu kształcenia w placówkach edukacyjnych, ograniczenia wpływu patologii społecznych itd.), a nie na zakupionych na koszt podatników certyfikatów włodarza.

Mariusz Brunka

przez Redakcja Chojniczanin.pl

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.