Robaki na talerzu w Kambodży

Na początek robaki, jest ich w kambodżańskiej kuchni całe mnóstwo. Najpopularniejsze są świerszcze, które w naturze stanowią pokarm jaszczurek i małych ssaków. Na talerze trafiają po usmażeniu w głębokim tłuszczu i z dodatkiem przypraw. Są chrupiące i całkiem smaczne, dla kambodżańskich dzieciaków są jak chipsy.

Prażone skorupiaki są równie chętnie chrupane przez dzieci na ulicach. Ślimaki też nie robią wielkiego wrażenia choć żadne z nas nie odważyło się spróbować olbrzymich muszli pełnych śliskiej masy, gdzieniegdzie jeszcze drgającej. Jakoś chętniej podchodzimy do owoców morza, niż do śliskich mieszkańców muszli znanych z ogrodów.

Jeszcze mniej fajnie wyglądają insekty podobne do karaluchów. Są gotowane lub pieczone i wyglądają jak tłusta masa rojących się robali. Nie pomaga nawet silny zapach przypraw i czosnku, już samo patrzenie jak sprzedawca gmera w takiej wilgotnej kupie gołymi rękoma budzi obrzydzenie.

Była to kolejna rzecz, na którą Madzia nie dała się namówić, 3-0 dla kambodżańskiej kuchni.
Nawet zwykłe, wydawałoby się jedzenie jak drób czy wołowina budzi chwilami popłoch wśród kulinarnych turystów. Tutaj nie wyrzuca się niczego, dzioby, pazury, mózgi, a nawet chrząstki i ścięgna znajdują swoje miejsce w potrawach.
Na rynkach rozsianych po mieście zobaczyć można zwisające z haków podroby wyglądające jak wydarte gołymi rękoma wnętrzności. Język, przełyk, płuca i cała reszta przewodu pokarmowego zwierzaka rozwieszona jest nad straganem, można podejść i odkroić to na co ma się właśnie ochotę.

W innym straganie rozwieszono ryby i zwierzęta wyglądające jak zebrane z autostrady, po tym gdy przez cały dzień rozjeżdżały je koła samochodów. Jak wyjaśnił nam jeden ze sprzedających, przygotowanie towaru właśnie na tym polega, miażdży się takiego kurczaka, rybę czy inne nieduże stworzenie, a potem przyprawia i zostawia na słońcu by wyschło.

Stragan taki nie wygląda jak znany nam rzeźnik, ale raczej jak stoisko z truchłami zwierząt czekającymi na wypchanie. Kilka z nich przypominało koty albo małe psy, ale pewności nie mamy.

Piotr Kizewski
www.naszeszlaki.pl

przez Redakcja Chojniczanin.pl

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.