Roman Szyszka – artysta wielu technik

Przedstawi się Pan Chojniczanom?

Urodziłem się w Chojnicach, w czasach kiedy na ścianach w klasach wisiały portrety Gomułki i Cyrankiewicza. Ukończyłem szkołę techniczną, a maturę z języka polskiego zdawałem w dniu zamachu na Jana Pawła II w Watykanie. Zawo- dowo byłem związany przez 15 lat z Państwowym Ośrodkiem Maszynowym w Nieżychowicach. Pełniłem tam funkcję przewod- niczącego NSZZ Solidarność. W stanie wojennym podjąłem walkę z reżimem Jaruzelskiego i założyłem podziemną organizację polityczną w Chojnicach, która przetrwała do czerwca 1989 roku. Od 1990 roku prowadziłem działalność gospodarczą o charakterze arty-stycznym – wykonywałem ręcznie tablice i szyldy reklamowe. Obecnie pracuję dla Gminnego Ośrodka Kultury w Chojnicach jako instruktor i prowadzę warsztaty plastyczne w domach kultury na ternie gminy. Mam żonę Teresę oraz trójkę dorosłych dzieci.

Kiedy rozpoczęła się Pana przygoda ze sztuką?

Zamiłowanie do sztuki wyniosłem z domu rodzinnego.Mój ojciec był wszechstronnie utalentowany – malował, grał na trąbce, a nawet wyszywał serwetki i obrusy. Jako 15-latek brałem udział w konkursie o prawie rodzinnym w Bydgoszczy i wygrałem obraz. Był to moment przełomowy i od tamtej chwili zacząłem się interesować malarstwem.

Jest pan samoukiem czy skończył Pan uczelnię arty- styczną?

Nie kończyłem szkoły artystycznej, lecz samodzielnie uczyłem się sztuki z książek i własnych doświadczeń.

Zdolności artystyczne ma Pan więc bardziej wrodzone czy wyuczone?

Uważam, że wrażliwość i poczucie estetyki odziedziczyłem po rodzicach, natomiast na efekt końcowy moich dzieł składa się również bagaż doświadczeń, lata ciężkiej pracy i szlifowania warsztatu.

Jak rozwijała się Pana kariera artystyczna? Co uważa Pan za swoje największe osiągnięcie?

W latach 90-tych dołączyłem do Chojnickiego Stowarzyszenia Plastyków. Razem z innymi twórcami braliśmy udział w plene- rach malarskich oraz organizowaliśmy wystawy swoich prac. Natomiast uważam, że moim największym osiągnięciem jest moż- liwość rozwijania talentów u moich podopiecznych – dzieci i młodzieży, które zdobywają nagrody w konkursach krajowych i międzynarodowych oraz rozwijają swoje pasje poprzez dalsze kształcenie na akademiach sztuk pięknych.

Gdzie szuka Pan natchnienia, co Pana inspiruje, co pobudza kreatywność?

Natchnieniem jest dla mnie w dużej mierze piękno natury, ale inspiracje czerpię zarówno z prac wielkich malarzy jak i ze sztuki ludowej. Malarstwo pozwala mi również wyrazić uczucia które trudno przekazać w inny sposób, na przykład tęsknotę na minionymi czasami.

Czy ma Pan swój ideał artystyczny, artystę, który jest dla Pan mistrzem i którego Pan podziwia?

Moim ulubionym artystą jest Alfred Sisley, który uchodził za najbardziej konsekwentnego impresjonistę, czuł się najlepiej na otwartym powietrzu, malował sceny wiejskie o każdej porze roku. Duży wpływ na moje życie artystyczne wywarł także ob- raz „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga. Wiele lat temu pojecha- łem z bratem do Muzeum Narodowego w Gdańsku, aby oddać pok- łon wystawie impresjonistów, takich jak Monet, Pissarro, Re- noir, Degas. Wbrew temu, czego można by się spodziewać, nie wywarły na mnie ogromnego wrażenia – obrazy były mi znane wcześniej z albumów, toteż obejrzenie ich na żywo nie wnios- ło wiele nowego w ich przekazie. Na koniec mojego pobytu w muzeum zobaczyłem dzieło Memlinga, które również znałem z reprodukcji, a zrobiło na mnie kolosalne wrażenie i przyćmi- ło wystawę impresjonistów. Zrozumiałem, że prawdziwe dzieło sztuki może przetrwać wieki oraz cały czas inspirować,pomimo zmieniającej się historii i mody.

Jakie formy sztuki oprócz malarstwa Pana interesują?

Od wczesnej dorosłości interesowałem się także teatrem. Kil- ka razy w miesiącu gościłem w Teatrze Polskim w Bydgoszczy na sztuce lub operze. Nie jest mi obca również poezja. In- spirowany twórczością Norwida, sam pisałem wiersze o tematy- ce tyce patriotycznej.

Proszę powiedzieć jak wygląda Pana pracownia?

Warunki do pracy mam idealne – pracownia mieści się na moim podwórzu. Jest w miarę przestrzenna, doświetlona, jej okna wychodzą na ogród, co pozwala odpocząć moim oczom. Na okres zimy przenoszę się do małego pokoiku w domu. Wówczas zapachy farb i rozpuszczalników rozchodzą się po całym mieszkaniu, lecz żonie to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie – uwielbia zapach terpentyny. Mimo tego, czasami używam też bezzapachowych rozpuszczalników przeznaczonych dla alergi- ków, które ostatnio pojawiły się na rynku. Jedynym problemem w mojej pracowni jest zachowanie porządku. Utrzymanie ładu wymaga dużego poświęcenia i czasu, natomiast bałagan rodzi się sam, w zatrważającym tempie.

Jak Pan ocenia „infrastrukturę artystyczną” Chojnic?

Ubolewam nad tym, że w naszym mieście nie ma galerii sztuki, w której mogliby spotykać się chojniccy artyści, wymieniać się uwagami oraz doświadczeniem, a także wystawiać obrazy i zaprezentować się szerszej publiczności. W takim miejscu młodzi twórcy mogliby czerpać z wiedzy starszych, doświad- czonych artystów i wzajemnie się inspirować.

Gdzie zaopatruje się Pan w akcesoria plastyczne?

W akcesoria artystyczne zaopatruję się przeważnie w dużych miastach. O zakupy proszę głównie moje dzieci – córka miesz- ka we Wrocławiu, a syn w Poznaniu. Do niedawna drob- nych zakupów dokonywałem w sąsiednim Człuchowie! Żałuję,że Chojnice pod tym kątem są daleko w tyle w porównaniu do in- nych miast i oferta akcesoriów artystycznych jest bardzo uboga.Na szczęście sytuacja ta poprawia się z każdym rokiem.

Jakie ma Pan plany artystyczna na nadchodzący rok?

W nowym roku chciałbym przede wszystkim skończyć wcześniej zaczęte obrazy (niektóre z nich czekają na wykończenie już 10 lat). Nieustannie poszukuję nowych form wyrazu artystycz- nego. Do tej pory uprawiałem malarstwo na płótnie, akwarelo- we, temperę na szkle, a w tym roku chciałbym spróbować swoich sił w batiku. (Batik – technika malarska polegająca na kolejnym nakładaniu wosku i kąpieli tkaniny w barwniku, który farbuje jedynie miejsca nie zamaskowane warstwą wosku. Dla uzyskania specjalnych efektów proces woskowania i farbo- wania można powtarzać wielokrotnie. – przyp. redakcji)

Gdzie można oglądać Pana prace, no i gdzie je ewentualnie nabyć?

Moje prace można obejrzeć i kupić w Kaszubskim Domu Ręko- dzieła Ludowego w Swornegiaciach.

przez Jacek

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.