SZKOŁA ON-LINE. Czy ten eksperyment się uda?

Już prawie od tygodnia wszystkie szkoły podstawowe oraz średnie pracują w trybie zdalnym. 25 marca 2020 r. weszło w życie rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 20 marca 2020 r. w sprawie szczególnych rozwiązań w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19.

Ministerstwo Edukacji Narodowej zmieniło przepisy, dzięki którym możliwe jest prowadzenie kształcenia na odległość w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania szkół i placówek oświatowych. Określone zostały też zasady prowadzenia nauczania na odległość i stworzona możliwość oceniania i klasyfikowania uczniów.

Zgodnie z nim za realizację zadań przez placówkę odpowiada jej dyrektor. To na nim spoczywa obowiązek informowania uczniów, rodziców i nauczycieli o sposobie i trybie realizacji zajęć. Będzie także koordynował współpracę nauczycieli z uczniami lub rodzicami, uwzględniając przy tym potrzeby edukacyjne i możliwości psychofizyczne dzieci i uczniów, w tym także tych objętych kształceniem specjalnym, dzieci, które objęto wczesnym wspomaganiem rozwoju lub uczęszczających na zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze.

To tak na początek i w teorii. Pierwszy tydzień mocno zweryfikował możliwości polskich szkół, w których NIGDY nie podejmowano nawet nauczania zdalnego. Po pierwsze przyjęto formę kontaktu za pomocą e-dziennika oraz mailowo. Przed 25 marca większość nauczycieli przesyłało materiały do przeczytania, różnego rodzaju zadania do wykonania. Uczniowie dosłownie zostali zasypani materiałami, na których musieli pracować wręcz w „trybie studenckim”. Oczywiście gdyby nie pomoc rodziców, nie byłaby możliwa realizacja tych zadań.

Od 25 marca nastał obowiązek realizacji podstawy programowej oraz zajęć lekcyjnych według planu. W ruch, oprócz e-dzienników, mailów, poszły różnego rodzaju komunikatory takie jak Skype, Messenger i różne platformy komunikacyjne jak Teams czy Zoom. Sytuacja w jednej chwili dotknęła 6 milionów uczniów. Proszę sobie wyobrazić jaki nastąpił wzmożony ruch w sieci. Awarie e-dzienników, przeciążone serwery platform oraz aplikacji, bardzo słaba jakość transmisji poprzez komunikatory wideo, to pierwsze problemy techniczne przed jakimi wszyscy stanęliśmy. Warto w tym miejscu dodać, że już 2 tygodnie wcześniej takie korporacje i potentaci na rynku światowym, które zawiadują m.in. platformą YOU TUBE czy FACEBOOK ograniczyły jakość filmów czy relacji na żywo z uwagi na zwiększone natężenie ruchu w sieci na ich stronach. Idąc tym tropem możemy sami sobie odpowiedzieć jak nasze Państwo przygotowane jest techniczne do nauki w trybie zdalnym.

Materiał realizowany jest bardzo obszerny i wynika bezpośrednio z rozporządzeń MEN. Jego realizacją zajęli się rodzice i sami uczniowie, choć osoba, która może realizować podstawę programową, powinna mieć wyższe wykształcenie i odpowiednie przygotowanie pedagogiczne. W praktyce nowy materiał nie jest rzetelnie realizowany, bo nauczyciele wysyłają do swoich podopiecznych tematy do przerobienia z podręczników i ćwiczenia oraz proponują im obejrzenie filmików na YouTubie. To, czy uczeń faktycznie przyswoił materiał, chcą sprawdzać za pomocą zadań domowych, prezentacji i ćwiczeń. Nie biorą jednak pod uwagę, że te wszystkie potwierdzenia mogą być jedną wielką fikcją.

Ministerstwo Edukacji Narodowej podtrzymuje, iż egzaminy dla ósmoklasistów oraz matury nie są zagrożone – nawet jest szansa… aby odbyły się on-line! Termin tych pierwszych zaplanowany jest na 21 – 23 kwietnia. Wielkim testem sprawności edukacji on-line miały być egzaminy próbne dla ósmoklasistów. Egzamin w takim trybie został zapowiedziany na ostatnią chwilę, na cztery dni przed rozpoczęciem egzaminu próbnego. Pytanie otwarte – czy Centralna Komisja Egzaminacyjna była wystarczająco przygotowana na takie przeprowadzenie egzaminów, czy może do samego końca liczyła, że Minister Edukacji Narodowej odwoła je ze względu na warunki szczególne?

Zgodnie z zapowiedziami MEN próbny test z języka polskiego miał być dostępny w poniedziałek (30 marca) od godz. 9:00. Tymczasem strona Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, z której uczniowie mieli pobierać arkusze nie działała, strona w ogóle się nie otwierała. Najwięcej wątpliwości budzi jednak sens przeprowadzenia egzaminu próbnego, który może nie być pisany samodzielnie. Przecież uczniowie w trakcie egzaminów mieli dostęp do Internetu czy komunikatorów. Warto podkreślić, że egzaminy dla ósmoklasistów są obowiązkowe. Nie można ich nie zdać, ale trzeba do nich przystąpić. Wyniki, wraz z uwzględnieniem ocen ze świadectwa, decydują o tym, do jakiej szkoły ponadpodstawowej uczeń zostanie przyjęty.

Próbna matura w 2020 roku także będzie wyglądać zupełnie inaczej, niż to było w poprzednich latach. Rozpocznie się ona w dniach 2-8 kwietnia (czwartek-środa), a przeprowadzić ją będą mogły wszystkie zainteresowane tym szkoły. To, jak będzie wyglądać matura próbna 2020 online, zależy przede wszystkim od danej placówki szkolnej. Centralna Komisja Egzaminacyjna ma jednak pewne zalecenia na ten temat. Wskazane jest, aby uczniowie – po pobraniu materiałów ze strony CKE lub wybranej OKE – rozwiązali zadania w domu w takim czasie, jaki jest przeznaczony na wykonanie zadań na egzaminie, zapisując swoje rozwiązania w ustalonej przez szkołę/nauczyciela formie. CKE proponuje również, aby uczniowie mogli przesłać swoje rozwiązania do nauczycieli (np. emailem w formie uzupełnionych plików lub zdjęć/skanów poszczególnych kartek rozwiązań), którzy – korzystając ze szczegółowych zasad oceniania rozwiązań zadań – będą mogli te odpowiedzi sprawdzić i ocenić oraz przekazać uczniom informację zwrotną. Patrząc na realizacje egzaminów próbnych dla ósmoklasistów pojawiają się już teraz podobne obawy. Ile szkół skorzysta z takiej formy próbnego egzaminowania?

Próbując wyciągnąć wnioski w obecnie zaistniałej sytuacji, pokuszę się o wymienienie kilku.

  • Nauczanie on-line oraz próbne egzaminy – według mnie wprowadzone są „na siłę”, w polskim szkolnictwie nie ma tradycji nauczania zdalnego. Terapia szokowa jest tu nie wskazana. Mamy do czynienia z bałaganem organizacyjnym na linii MEN – szkoły, dyrektorzy, nauczyciele – uczniowie i rodzice. Nauczania on – line nie da się załatwić jednym rozporządzeniem, potrzebne są zmiany systemowe, a to jest długotrwały proces.
  • Problemy techniczne nie są do „przeskoczenia” – nie ma zintegrowanej platformy do nauki dla szkół podstawowych, która byłaby „latarnią” dla szkół i nauczycieli. Działania doraźnie pogłębiają kryzys i dezorientację wszystkich stron w procesie edukacji.
  • Dyrektorzy szkół, nauczyciele „stają na głowie”, aby zrealizować zapisy rozporządzenia. Nie mają żadnego doświadczenia prowadzenia zajęć on – line oraz podstaw metodologicznych. To prowadzi do konfliktów na linii nauczyciel – rodzice, bo ci ostatni muszą przyjąć teraz funkcję kontrolną nad lekcjami, a nieraz także i korepetytora.
  • Nie wyobrażam sobie (może kiedyś to się zmieni) edukacji on – line dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych oraz takich, które miały zajęcia indywidualne. Jak uzupełnić brak nauczyciela wspomagającego? Jak prowadzić zajęcia/lekcje z dziećmi o obniżonej koncentracji, wymagającej obecności nauczyciela, który wykorzystuje często różne techniki edukacyjne.
  • Najważniejsze. Myślę, że system edukacji on-line w takiej formie „zawiesza” zasadę powszechności dostępu do edukacji (takie prawo daje nam Konstytucja, Art. 70). Dlaczego tak sądzę? Proszę samodzielnie sobie odpowiedzieć na poniższe pytania.


  1. Co z dziećmi bez dostępu do internetu?
  2. Co z dziećmi, które nie mają komputera?
  3. Co z rodzinami, w których jest troje, czworo, pięcioro dzieci i jeden komputer?
  4. Co z dziećmi niepełnosprawnymi, ze szczególnymi trudnościami w uczeniu się, tymi, które korzystają ze wsparcia nauczycieli wspomagających?
  5. Jak rodzice pracujący mają nadzorować dzieci powyżej 8 roku życia w realizacji podstawy programowej, gdy są w pracy?
  6. Jak mają radzić sobie rodzice, którzy nie mają kompetencji, by pomóc dzieciom w nauce ze wszystkich przedmiotów, jeśli nie będą mieli połączenia online z nauczycielem?
  7. Co z nauczycielami, którzy nie mają żadnego przeszkolenia i nie wiedzą jak ma wyglądać zdalne nauczanie?
  8. Nauczyciele mają swoje dzieci, które też nie chodzą teraz do szkół i przedszkoli. Jak mają zorganizować sobie pracę zdalną przez 8h dziennie?
  9. Jak sprawiedliwie oceniać postępy w nauce skoro każde zadanie może nie być samodzielnie wykonane przez ucznia?


I na koniec – tak dla rozbawienia. MEN poleca zajęcia uzupełniające w postaci programów w telewizji publicznej, które realizowane są na kilku kanałach m.in. TVP SPORT czy TVP HISTORIA. Oto kilka „kwiatków” z realizowanych programów.

Lekcja matematyki – „Ujemna (liczba) razy dodatnia to oczywiście dodatnia”; w jednym z programów pomylono obwód ze średnicą…

Lekcja chemii – „Wodorotlenki metali są dobrymi przewodnikami i dobrze rozpuszczają się w wodzie”.

No cóż… Czas zakasać rękawy i zabierać się z córką za geografię. Za 2 lata egzamin ósmoklasisty. Nikt nie będzie się pytał czy program nauczania został zrealizowany prawidłowo. Będą wymogi i będzie się liczyć zdobyta wiedza.

Zastępca Burmistrza – Adam Kopczyński

przez Redakcja Chojniczanin.pl

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.