Witamina C jako antidotum na wiele chorób

W ostatnim czasie w mediach i prasie pojawiło się dużo informacji o naszej tytułowej witaminie. Wiele informacji na jej temat pokrywa się z prawdą natomiast wiele również mija się z nią. W tym artykule chciałbym przedstawić badania, dowody naukowe które powinny jednoznacznie wskazać czy witamina C faktycznie działa.

„Niemal wszystkie choroby mają źródło w niedoborach składników odżywczych”

I to stwierdzenie Linusa Paulinga, dwukrotnego laureata Nagrody Nobla, badacza witaminy C najbardziej mi utkwiło w głowie. A dlaczego? Nasz organizm dobrze funkcjonuje kiedy dostarczamy jemu wszystkich składników mineralnych oraz witamin. Natomiast kiedy mamy małą podaż tych składników wtedy zaczynamy chorować. A naszą podstawową witaminą która odpowiada za szereg reakcji jest właśnie witamina C i jej brak prowadzi do wielu schorzeń.

Witamina C to kwas L-askorbinowy ale czy to znaczy, że jest lewoskrętna? Lewoskrętność witaminy C już tak zakorzeniła się w umysłach ludzi, że czasami ciężko zrozumieć, że witamina C faktycznie jest prawoskrętna. Nieporozumienia ze skrętnością wynikają z nieznajomości biologii. Aby nie wypadły nam zęby, włosy i nie połamały się kości, paznokcie potrzebujemy witaminy C, która jest wszechobecna w warzywach i owocach. Są one świetnym źródłem kwasu L-askorbinowego. „L” nie dotyczy jednak lewostronnej rotacji optycznej w roztworach wodnych. Wręcz przeciwnie – naturalna witamina C skręca w prawo płaszczyznę polaryzacji. „L” dotyczy jej konfiguracji przestrzennej i w tym przypadku naturalnie w owocach i warzywach mamy do czynienia z kwasem l-askorbinowym. Możemy więc przyjąć, że „L” w tym przypadku równa się naturalną. W laboratorium można ją jednak odtworzyć i produkować syntetyczny kwas L-askorbinowy, który oczywiście dostępny jest w naszym sklepie.

Trochę faktów

W latach 70. Pauling obwieścił w wydanej przez siebie książce „Vitamin C and the common cold”, że przyjmowanie 1000 mg witaminy C dziennie zmniejsza ryzyko zachorowania na przeziębienie o 45 proc., poddając w wątpliwość obowiązujące zalecane dawki oscylujące w granicach 60 mg. We wznowieniu książki z roku 1976 sugerował jeszcze większe dawki, a sam firmował siebie jako konsumenta swoich teorii. Linus Pauling darzony był na tamte czasy wielkim autorytetem dlatego wiele jego badań naukowych potwierdzało skuteczność walki z infekcjami. Wnioski z co najmniej 16 dobrze skonstruowanych, randomizowanych badań ze ślepą próbą wykazały, że suplementacja witaminy C w najmniejszych nawet dawkach może zapobiegać wystąpieniu przeziębienia oraz minimalizować objawy infekcji. Wysyp poglądów Paulinga nasilała się z każdym rokiem, osiągając swoje apogeum w roku 1979 wraz z wydaniem książki „Vitamin C and cancer”, w której autor utrzymywał, że witamina C pomaga w walce z rakiem. Na dowód słuszności swojej teorii cytował wyniki prób klinicznych z osobami w stanie agonalnym chorymi na raka, przeprowadzonych przez swojego współpracownika Ewana Camerona. Poprawność tych badań była wielokrotnie poddana w wątpliwość, wręcz dyskredytowana. Cameron do swojego badania z witaminą C włączał chorych w znacznie mniejszym stopniu zaawansowania choroby niż do grup kontrolnych. W ten sposób publikowali dane sugerujące spadek śmiertelności rzędu 75 proc. W jednej ze swoich kolejnych książek „How to feel better and live longer” Pauling twierdził, że mega dawki witaminy C „mogą poprawić stan twojego zdrowia, zwiększyć radość z życia, pomóc w walce chorobami serca, rakiem oraz spowolnić proces starzenia”. W tym okresie naukowiec przyjmował co najmniej 12000 mg (12 gramów) witaminy C dziennie, a dawkę zwiększał do 40000 mg (40 gramów) w wypadku wystąpienia przeziębienia. Linus Pauling zmarł w 1994 roku na raka prostaty, utrzymując, że witamina C spowolniła rozwój jego choroby o co najmniej 20 lat.
Węgierski fizjolog Albert Szent-Györgyi, nagrodzony w 1937 r. Noblem w dziedzinie medycyny za odkrycie witaminy C, stwierdził, że „kwas askorbinowy jest niezbędny w procesie biologicznego spalania”. Doprowadziło go to do wniosku, że witamina C to element nieodzowny dla prawidłowego przebiegu reakcji międzykomórkowej. Według Szent-Györgyiego, „im więcej dostarczamy sobie witaminy C, tym sprawniej przebiega wymiana elektronowa, a co za tym idzie – komórki lepiej komunikują się ze sobą.” Różnego rodzaju choroby pojawiają się więc wtedy, kiedy ta wymiana jest zakłócona. Choroby zakaźne, alergie, dolegliwości autoimmunologiczne i wszelkiego rodzaju zaburzenia, jakich doświadcza nasz organizm, to wynik działania tzw. wolnych rodników. Tak nazywa się cząsteczki, które utraciły elektrony poruszają się poza swoim normalnym miejscem położenia. Dlatego główną przyczyną wszelakich zaburzeń naszego organizmu są wolne rodniki. Natomiast właśnie witamina C działa przeciwko tym śmiercionośnym związkom. Więc dlaczego nie stosować witaminy C w każdej chorobie, kiedy nasz organizm wytwarza wolne rodniki.

Eksperymenty Klennera.

Odra, świnka, różyczka i ospa wietrzna. Witamina C może równie skutecznie leczyć te choroby, które są uważane za „nieuleczalne”, a przeciwko którym szczepimy się jako dzieci: odrę, świnkę, różyczkę, ospę wietrzną, tężec czy dyfteryt. Takie doświadczenia Klenner prowadził na własnych córkach. Dziewczynki jednocześnie zachorowały na odrę. Wszystkie objawy zaniknęły u nich w ciągu 4 dni po tym, jak przez 48 godzin podawał im doustnie 1 g kwasu askorbinowego w dwugodzinnych odstępach. Większość publikacji Klennera na temat odry dotyczy indywidualnych przypadków, dostarczają jednak przekonujących dowodów, że witamina C może wyleczyć nawet najostrzejszą czy najbardziej nietypową postać choroby albo przynajmniej powstrzymać jej rozwój. Klenner szybko się zorientował, że w przypadku niemowląt może osiągnąć szybsze i lepsze rezultaty, podając im regularnie 1 g kwasu askorbinowego dożylnie lub domięśniowo przez parę dni. Po takiej kuracji, nawet maluchy poniżej 1 roku życia z 40-stopniową gorączką wracały do zdrowia w ciągu kilku dób.
Klenner wyleczył też wiele dzieci z zapaleniem mózgu, które jest jednym z najbardziej niebezpiecznych, bo potencjalnie zabójczych, powikłań odry. Podawał im dożylnie stosunkowo niską dawkę kwasu askorbinowego (1-2 g) co dwie godziny. Przez kolejne dwa dni mali pacjenci regularnie dostawali ten sam lek w tabletkach. Podobny sukces odniósł Klenner przy leczeniu świnki, tak u dzieci, jak i dorosłych. W 33-osobowej grupie pacjentów osiągnął 100-proc. skuteczność leczenia w ciągu zaledwie trzech dni od rozpoczęcia kuracji podawanymi dożylnie i doustnie jednakowymi dawkami witaminy C. Tak samo szybko zdrowieli pacjenci, którzy mieli ospę wietrzną czy półpasiec – odmianę tej choroby, na którą zapadają dorośli.
Klenner z sukcesem leczył również chorych, którzy chcieli brać tylko witaminę C w tabletkach, pod warunkiem, że używał „końskich dawek”. Jedna z osób cierpiących na wirusowe zapalenie wątroby wyzdrowiała po 4 dniach. Co 4 godziny brała 5 g kwasu askorbinowego rozpuszczonego w wodzie i, choć pojedyncza dawka była stosunkowo mała,w ciągu 96 godzin pacjent dostarczył sobie aż 120 g tej substancji.

Witamina C jest nieodzownym składnikiem naszego ciała bez której nie moglibyśmy żyć. Jest to jedyna witamina, która nie jest wytwarzana przez nasz organizm i dlatego musimy ją dostarczać z zewnątrz jako żywność bądź odpowiednie suplementy diety.
Źródła witaminy C z pożywienia:
– czerwone pikantne chili
– czerwona papryka
– brokuł
– pomarańcza i kiwi
– pietruszka i jarmuż i wiele innych

Jakub Gronowski

Bibliografia:
TIME Magazine, September 18, 1939, J Exp Med. 1935,
J Exp Med 1937, J Orthomol Med. 2006, Med Times 1955,
South Med Surg 1951, Smith L. The Clinical Experiences
od Frederck R. Klenner, Lancet 1990.

przez Redakcja Chojniczanin.pl

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.