Wywiad z rysownikiem Chojniczanina.pl Jackiem Klajną

Twoje rysunki goszczą na naszych łamach już trzeci rok, Chojniczanie znali cię dotychczas tylko z imienia i nazwiska, co więcej możesz powiedzieć naszym Czytelnikom o sobie?
Urodziłem się i wychowałem w Chojnicach. Edukację rozpocząłem w szkole podstawowej nr 3, następnie „stary” ogólniak i matura rocznik 1983. Studia inżynierskie odbyłem w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk łączności a następnie rozpocząłem pracę w JW3637 Nieżychowice jako Kierownik Centrum Łączności Radiowej. Potem były kolejne stanowiska i tak minęło mi pierwsze 12 lat służby zawodowej. W latach 90-tych rozwiązywano w wojsku wszystko co tylko dało się rozwiązać. Rozwiązano także i chojnicką jednostkę. Kolejne 12 lat spędziłem więc w administracji wojskowej, początkowo w WKU Człuchów a następnie WKU Starogard Gdański. Kiedy rozwiązano WKU odszedłem z wojska. Obecnie jestem emerytem, działam w samorządzie osiedlowym nr 7 „Żwirki i Wigury”, rysuję i piszę artykuły o lokalnej historii.

Skończyłeś studia techniczne, skąd więc zainteresowania humanistyczne?
No nie tylko techniczne. W wojsku obowiązuje jedna generalna zasada: „Jeśli wojsko nie walczy, to się szkoli”. Studia magisterskie były humanistyczne, skończyłem je na kierunku „pedagogika”, potem studia podyplomowe: informatyka, administracja publiczna i na koniec logistyka. Tak więc chyba trudno jednoznacznie określić moje prawdziwe zainteresowania.

A ty sam jakbyś je określił?
Historia Chojnic i okolic, polskie lotnictwo wojskowe, rysunek ołówkiem.

Od jakiego czasu zajmujesz się rysowaniem?
Pierwsze kroki to lata szkoły podstawowej, kiedy to zafascynowany zamieszczanymi w „Dzienniku wieczornym” komiksami Jerzego Wróblewskiego, próbowałem swych sił w tym gatunku. Efekt był raczej marny. A tak na poważnie to od czasu studiów. Wówczas powstało kilka pierwszych prac przedstawiających znajomych z czasów licealnych.

A więc to były portrety.
Tak, ale przyznam się szczerze nie jest to mój ulubiony gatunek twórczości i raczej do niego nie powrócę. Początkowe lata pracy zawodowej nie obfitowały w nadmiar wolnego czasu i z tego okresu zostały tylko szkice z „prób umeblowania jednopokojowej kawalerki” . Pierwszy duży cykl prac powstał pod koniec pracy zawodowej i przedstawiał tematykę lotniczą, a w szczególności samoloty bojowe II wojny światowej.

Portrety, samoloty a gdzie Chojnice i kamienice? Jak zaczęła się przygoda z rysunkiem architektonicznym?
To zupełny przypadek. W roku 2010 rozwiązano WKU w Starogardzie Gdańskim gdzie służyłem. Kiedy odchodziłem na emeryturę pracownice mojego wydziału podarowały mi w prezencie książkę z widokówkami dawnego Starogardu. Książka tak mnie zafascynowała, że po powrocie do Chojnic natychmiast rozpocząłem poszukiwania podobnej pozycji. I oczywiście znalazłem, przepiękne wydawnictwo ze zbiorami Pana Tadeusza Święcickiego. Takie były początki, dzisiaj posiadam znacznie bogatszą kolekcję zdjęć dawnych Chojnic, a efekty widać w postaci cyklicznie powstających prac i artykułów.

Jest rysunek, którego nie lubisz, który po prostu się nie udał?
Tak, oczywiście. Te nieudane leżą jako przestroga „by się nie spieszyć podczas rysowania” , a tych zupełnie nieudanych nie ma. Skończyły jako kulki w koszu.

Jak wygląda dzień z życia rysownika?
Prozaicznie. Wypełniają go głównie zadania domowe. Trzeba odprowadzić dziecko do przedszkola, zrobić zakupy, ugotować obiad i trochę porysować.

A ile czasu zajmuje narysowanie jednego rysunku?
Średnio dwa, trzy dni po dwie, trzy godziny dziennie. Tak naprawdę trudno to określić. Jedne powstają w jeden dzień a inne „męczą” mnie przez tydzień.

Co sprawiało Ci największy problem, gdy uczyłeś się rysować?
Drzewa i konie. Drzewa opanowałem, a konie opanuję.

Dzieci odziedziczyły po ojcu zdolności do rysunku?
Częściowo chyba tak. Najstarszy syn raczej nie, ale ten średni i najmłodszy wykazują takie zdolności.

Czy uważasz, że każdy może nauczyć się rysować?
Tak. To tylko kwestia cierpliwości, odrobiny samozaparcia i wolnego czasu. Oczywiście warto przeczytać na początku jakikolwiek podręcznik do nauki rysunku, by poznać podstawy kompozycji, gry światłem, a przede wszystkim zasady perspektywy. Ale najważniejsze jest rysować, rysować i jeszcze raz rysować.

Czy mógłbyś udzielić jakiejś rady osobom, które dopiero zaczynają rysować?
Najważniejsza rada to – „warto zainwestować w dobre ołówki”. Teoretycznie wydaje się, że do rysunku wystarczy kartka papieru i ołówek. Owszem, ale nie do końca. Żeby rysunek miał efekt potrzebne nam będą ołówki o różnej skali twardości. W sprzedaży dostępne są komplety wielu firm w bardzo zróżnicowanych cenach. Początkującemu rysownikowi polecam komplet ołówków bardzo popularnej czeskiej firmy KOH-I-NOOR. Komplet taki kosztuje ok. 20 zł i zawiera 12 ołówków od 5H do 5B. Jeśli chodzi o papier to polecam grube papiery, brystol lub bloki techniczne o gramaturze powyżej 200g/m3.

A jakimi ołówkami ty rysujesz?
Obecnie austriackimi ołówkami firmy „CretaColor” serii „Fine Art Graphite 160”. Ale równie dobre są angielskie „Derwent” lub niemieckie „Faber-Castell” czy „Steadtler”.

Gdzie to wszystko kupić?
W Chojnicach nie ma niestety typowego sklepu dla plastyków i lepsze rzeczy trzeba kupować w Internecie. Najlepiej zaopatrzony jest sklep „Resler” i tam polecam udać się wszystkim tym, którzy zamierzają zacząć przygodę z rysowaniem. Na pewno są tam komplety ołówków KOH-I-NOOR i Faber-Castell oraz dobre firmowe papiery rysunkowe takich firm jak np. Canson.

Gdzie oprócz naszej gazety można zobaczyć lub kupić twoje prace? Pytam bo często w redakcji odbieramy takie telefony.
Dotychczas wydane zostały dwa kalendarze z moimi rysunkami. Jeden w roku 2013 i obecny „Chojnickie kamienice” na rok 2014. W najbliższym okresie planuję też wydanie teczki z dwunastoma rysunkami dawnych Chojnic. Jeśli wszystko pójdzie dobrze to może będzie dostępna już w maju. Kupić będzie ją można na pewno w saloniku prasowym na starym rynku i w księgarni „Wiedza”, inne punkty są w trakcie negocjacji.

Co zobaczymy na naszych łamach w najbliższym czasie?
Nowy cykl rysunków. W numerze marcowym zakończył się cykl „Chojnickie kamienice”, od bieżącego numeru zaczynamy „Zabytki Chojnic”. Takie są plany, ale generalnie to ja otwarty jestem także na propozycje czytelników. Jeśli ktoś ma ciekawe materiały graficzne, zdjęcia starych Chojnic lub pocztówki, i do tego ciekawą historię to możemy podjąć dowolny temat.

I na koniec zapytam o plany na wakacje?
Niezmienne od lat. Od maja do końca września Charzykowy. A w między czasie jak co roku 8-10 dni nad polskim morzem i drugie tyle na jakiejś wyprawie poznawczo-historycznej, czyli zwiedzaniu kolejnego regionu Polski.

Rozmawiał Karol Buława

przez Redakcja Chojniczanin.pl

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.