Wzruszający list z obozu jenieckiego do Chojniczanki

W czerwcowym wydaniu gazety pragnę państwu przedstawić list wysłany 4 września 1944 r. z obozu jenieckiego dla oficerów – Woldenberg, który oznaczony był jako Oflag II C. Niemiecki Woldenberg to dzisiejszy Dobiegniew, miasto położone w województwie lubuskim. Był to największy obóz jeniecki przeznaczony wyłącznie dla oficerów Wojska Polskiego i ich ordynansów. Ciekawostką jest, iż w II połowie 1944 r. trafiło tu 103 oficerów uczestniczących w Powstaniu Warszawskim, wcześniej polscy oficerowie zwożeni byli tu niemalże z całych Niemiec z mniejszych obozów.

Autorem tego listu jest podporucznik Jan Drogowski a adresatką, zamieszkała w Chojnicach przy ulicy Kościerskiej, Lucia Górnowicz. Z treści listu wynika iż była to wówczas bardzo młoda kobieta, a nadawca prosi ją o przesłanie aktualnego zdjęcia, gdyż „zapewne jest już dorosłą kobietą”, a on posiada jedynie to sprzed lat i w tym celu wraz z listem przesyła jej 50 niemieckich marek, na fotografa. List ogólnie zachowany w tematyce miłosnej, cenzurowany, co widać na pieczątce po słowie” Gepruft”. Więzień oznaczony był numerem 685, a więc jak na ponad 6 tys. przebywających w obozie numer dość wczesny, mniemam iż dostał się do niewoli po kampanii wrześniowej.

Tak się składa, iż całkiem niedawno stałem się posiadaczem znaczków filatelistycznych z tego obozu, pochodzących z wystaw filatelistycznych, dlatego na wycinkach znajdują się kasowniki okolicznościowe, same znaczki były przebadane przez jednego z czołowych znawców filatelistyki w kraju i oznaczone przez niego na odwrocie znaczków. Historia znaczków obozowych z obozu jenieckiego Woldenberg to fenomen filatelistyczny na skalę światową. Autorami znaczków w powstałym Kole Filatelistów byli uzdolnieni artystycznie polscy żołnierze a pierwsze wydania znaczków odbito na papierze pochodzącym ze zbiórki zorganizowanej w obozie oraz z wykorzystaniem niemieckich gazet. Obozowi „filateliści” zyskali przychylność i zainteresowanie przedstawicieli Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, którzy pomogli rzeczowo na bardziej „profesjonalne” emisje znaczków. Żołnierze skonstruowali prymitywną prasę ręczną, na której odbijano pojedyncze znaczki na papierowych arkuszach, by potem przycinać je nożyczkami do odpowiednich rozmiarów. Powstawały pojedyncze znaczki jak i całe serie, jak np. „Hetmani” (jeden z tej serii – Jan Zamojski – na zamieszczonym zdjęciu) miały na celu wzmacnianie narodowej dumy czy choćby seria „Wdowa”, której dochody ze sprzedaży wpierały fundusz pomocy dla rodzin żołnierzy poległych w czasie kampanii wrześniowej oraz zmarłych w niewoli. Spośród pojedynczych znaczków najbardziej znany jest chyba z wizerunkiem gen. Władysława Sikorskiego, został on wydany tuż po katastrofie lotniczej, w której zginął. Co prawda filatelistyka nie jest moją pasją, jednak akurat te znaczki to kawałek historii, dotykane przez polskich jeńców, oficerów Wojska Polskiego z czasów wojny i świetnie się wkomponowują w kolekcję obok prezentowanego listu czy obozowych zdjęć, które być może jeszcze kiedyś przedstawię.

Krystian Reszczyński

przez Jacek

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.