Bangkok – stolica Tajlandii

Stolica Tajlandii słynie z wielu atrakcji, które każdy przybysz powinien odwiedzić, a przynajmniej „polec” próbując, gdyż wiele miejsc zamyka się, nie informując nikogo wcześniej o tym fakcie.

Jak wiadomo każdy szuka czego innego, jedni chcą tylko przespacerować się ulicami tego potężnego ponad piętnastomilionowego miasta, inni zażywać wyrafinowanych rozrywek jakie oferuje Bangkok, zwłaszcza po filmie „Kac Vegas w Bangkoku”. Większość jednak przylatuje tu by zobaczyć najsławniejsze buddyjskie świątynie i pałace w Tajlandii. Tajowie są bardzo dumnie ze swej stolicy, nie zapomnijmy więc wspomnieć podczas rozmowy o jej wspaniałości, zapewni wam to przychylność rozmówcy już na początku. Mieszkańcy nazywają swoje miasto: „Miasto aniołów, rezydencja Szmaragdowego Buddy, miasto Boga nie do zdobycia, wielka stolica świata, ozdobiona dziewięcioma drogimi kamieniami, bogata w potężne pałace królewskie, równe niebiańskiej siedzibie odrodzonego Boga, miasto podarowane przez Indrę i zbudowane przez Wisznu” Takie tłumaczenie znalazłem i myślę, że jest bliskie oryginałowi.

Jako Nasze Szlaki, które słyną z nieprzeciętnej umiejętności planowania każdej podróży, (ukłony dla Magdusi za ciężką pracę), już na początku mieliśmy kompletny plan miejsc oraz gotową mapę zwiedzania miasta.

Na pierwszym miejscu oczywiście: Wielki Pałac Królewski (Phra Borom Maha Ratcha Wang lub พระบรมมหาราชวัง jeżeli coś Wam to mówi). Jest to wielki kompleks budynków, który przez niemal dwieście lat służył jako oficjalna siedziba króla Tajlandii. W roku 1946 król Bhumibol Adulyadej zmienił siedzibę na pałac Chitralada. Dotarcie do Wielkiego pałacu ułatwił nam fakt, iż wybraliśmy hotel leżący nieopodal większości atrakcji. Kompleks pałacowy znajduje się na wschodnim brzegu rzeki Menam i otoczony jest murem długim na niemal dwa kilometry. By dostać się do środka należy kupić bilet i poddać się procedurze bezpieczeństwa podobnej do tej na lotnisku. Wszelkie przedmioty uznane za niebezpieczne zostaną nam odebrane. Można za to wnosić wodę, która jest bardzo ważna, pamiętajcie, nigdy ale to nigdy nie wychodźcie z hotelu bez wody. Najważniejszą częścią zespołu pałacowego jest: Świątynia Szmaragdowego Buddy (Wat Phra Sri Rattana Satsadaram). Jest to najświętsza w Tajlandii świątynia buddyjska. Do jej wykonania posłużyło srebro, z którego między innymi wylane są płyty pokrywające posadzkę oraz zdobienia wewnątrz świątyni. Sam posąg Szmaragdowego Buddy wykonany jest ze szmaragdów, złota i drogich kamieni, osadzono go na kilku metrowym złotym cokole. Ponad nim rozpięty został drogocenny baldachim. Pod posągiem stoi naturalnej wielkości Budda w całości odlany ze złota, ważący 75 kg, jest bogato rzeźbiony i zdobiony drogocennymi kamieniami. Ściany i przedmioty otaczające centralną część świątyni także zdobione są złotem. Poza tym ściany i sufit świątyni zdobią przepiękne malowidła ze scenami z życia Buddy. Niestety wewnątrz świątyni nie wolno robić zdjęć, wolałem nie ryzykować potajemnych pstryknięć gdyż uzbrojeni strażnicy wyglądają bardzo groźnie i podobno są bezlitośni. Centralnym pałacem jest: Wieli Pałac (Chakri Mahaprasad Hall). Centralny i największy pałac w kompleksie, zbudowany został w stylu włoskiego odrodzenia dzięki czemu przypomina siedziby europejskich władz i nie do końca pasuje do tego miejsca, ale to już moje zdanie. Pomimo że nie jest to już oficjalna siedziba władz Tajlandii to jednak sporo oficjalnych i mniej oficjalnych imprez związanych z rodziną królewską właśnie tu się odbywa. Dlatego też może się zdarzyć, że miejsce to nagle zostaje zamknięte dla zwiedzających, nie dzieje się tak na szczęście często.

Cóż, Wielki Pałac Królewski w Bangkoku jest wspaniałym miejscem i nie sposób go pominąć będąc w mieście. Osobiście rozczarowało mnie to, że zwiedzanie trwa nie dłużej niż godzinę a bardzo łatwo jest zmieścić się w jej połowie. Co jeszcze przeszkadza ? Tłumy turystów, a byliśmy tam przed oficjalnym sezonem turystycznym. Po wycieczce do Wielkiego Pałacu przyszła pora na piękną i moim zdaniem bardziej interesującą świątynie: Świątynia Odpoczywającego Buddy (Wat Phra Chetuphon ) Jak napisałem miejsce to było dla mnie bardziej interesujące i o wiele spokojniejsze od świątyń w Wielkim Pałacu. Wat Pho jest jedną z największych i najstarszych świątyń w Bangkoku. Znajduje się w niej ponad tysiąc wizerunków buddy z tym leżącym na czele. Świątynia, w której leży posąg nazywana jest główną świątynią i to właśnie to miejsce jest najchętniej odwiedzane przez turystów. Poza samym, sławnym posągiem warto jest pospacerować po niesamowitych ogrodach otaczających świątynie no i oczywiście odwiedzić sławną na cały świat szkołę tajskiego masażu. Możemy tu spotkać wielu buddyjskich mnichów, którzy są bardzo mili i sympatyczni a co najważniejsze bezinteresowni. Nam niestety nie udało się z żadnym porozmawiać ale radzę Wam próbować. Posąg Leżącego Buddy ma 46 metrów długości i aż 15 wysokości i przedstawia wielkiego mistrza w chwili gdy ten odpoczywa. Posąg jest pozłacany i wykonany z wielką dbałością o szczegóły, stopy np. wykonano z macicy perłowej i ozdobiono starożytnymi symbolami. Jak już pisałem na terenie obiektu znajduje się ponad tysiąc rzeźb, wiele z nich jest bardzo starych i dotarły tu z innych, dawno nieistniejących już świątyń. Poza posągami buddy cały teren usiany jest wieloma chedi, cztery największe symbolizują trzech pierwszych władców, jeden z nich Rama III dostał aż dwie. Są bardzo kolorowe i dekorowane ceramiką. Poza tym znaleźć możemy tu wiele symboli związanych z medycyną naturalną i starożytną sztuką masażu. Legenda głosi, że nim wybudowano tu pierwszą świątynię, mieściła się tu potrafiąca leczyć każde schorzenie, szkoła tajskiej medycyny naturalnej. No dobrze, naszą wyprawę po wielkich świątyniach Bangkoku zakończyliśmy na: Świątyni Złotej Góry (Wat Saket Ratcha Wora Maha Wihan). Świątynia zwana jest też Świątynią Mycia Włosów. Historia tłumaczy tą nazwę pewnym wydarzeniem z czasów niekończących się wojen z dzisiejszą Kambodżą. Król Rama I po zwycięstwie nad wojskami wroga wracał do swego pałacu, by jednak ludzie nie zobaczyli go zmęczonego i zakurzonego przystanął nad maleńkim strumieniem by się umyć. Wszystko grało do momentu gdy zaczął myć włosy, strumień był mały i wody nie za wiele. Król zaczął się wtedy modlić i w odpowiedzi pękła pobliska skała a z jej wnętrza trysnęła najczystsza woda jaką w okolicy widziano, król z namaszczeniem umył długie do kostek podobno włosy i nakazał w tym miejscu zbudować świątynie. Wcześniej nieopodal wykonywano wyroki śmierci więc było raczej ponuro. Miejsce to wielokrotnie przebudowywano i odnawiano. Któregoś razu jednego z władców poniosła fantazja i nakazał usypać wzgórze na ponad 70 metrów i na jego szczycie wybudować olbrzymią chedi. Niestety budowla runęła jak można się domyśleć i dopiero wiele lat potem na wzgórzu zbudowano obecną złotą chedi i tak powstała Złota Góra, która przez długi czas była najwyższym wzniesieniem w mieście. By wspiąć się na wierzchołek góry trzeba pokonać 318 schodów. Złota kopuła leży na czworokątnym cokole, który służy mnichom do medytacji a turystom do podziwiania widoków, a te są niesamowite. Ze wszystkich stron widać panoramę miasta z wielkimi drapaczami chmur w oddali, choćby dla tego widoku warto się tu wybrać.

We wnętrzu świątyni w jednej z mniejszych chedi znajduje się relikwia Buddy odkryta przez Anglików w Nepalu w roku 1897. Królowa Viktoria podarowała odnalezione relikwie ówczesnemu królowi Syjonu z poleceniem by podzielił je po równo każdemu z państw, które będzie nimi zainteresowane. Delegacje z Cejlonu, Birmy, Japonii a nawet Syberii przybyły do Bangkoku po swoją część. Tajlandia, która wtedy zwana była Syjamem, swoją relikwię zamknęła w małej złotej chadi na szczycie Złotej Góry. Co roku w połowie dwunastego miesiąca księżycowego zwykli śmiertelnicy mogą wejść do środka chedi by oddać cześć relikwii. Niekończące kolejki otaczają całe wzgórze przez wiele dni z czego korzystają straganiarze rozstawiając swoje kramy w pobliżu świątynnego wzgórza. To jak mi się wydaje najważniejsze świątynie jakie zaplanowaliśmy odwiedzić. W Bangkoku świątyń buddyjskich jest ponad 400, prawie 50 meczetów i jedynie 10 kościołów chrześcijańskich, jak widzicie każdy znajdzie coś dla siebie. Zachęcamy do odwiedzin w opisanych miejscach i do setek innych, na które nie mieliśmy już czasu. Pamiętajcie tylko, że ze świątyniami buddyjskimi jest jak z kościołami, widziałeś najważniejsze – widziałeś wszystkie.

Michał Baranowski

Więcej na stronie internetowej: https://www.naszeszlaki.pl/

przez Jacek

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.