Drugie śniadanie w baszcie Trzebiatowskiego

Artyści, nauczyciele plastyki i fani sztuki spotkali się na kolejnym śniadaniu w Muzeum Janusza Trzebiatowskiego, na którym nie tylko się jada, ale i dyskutuje. Tym razem zajęli się kwestią osobowości artysty i tego, czy wystarcza ona dziś, by osiągnąć sukces.

Wszystkich witała Julia Chabowska- Reca, która zaprosiła gościa specjalnego Waldemara Marszałka, malarza i grafika, profesora gdańskiej ASP. I to on rozpoczął dyskusję od refleksji, dlaczego w ogóle człowiek tworzy? I czy osobowość jest czynnikiem, który w procesie tworzenia pomaga, czy też nie. A bywa przecież różnie…

Misja i zamówienie

Jan Sabiniarz dopowiadał, że ważne jest to, kim się jest, jakie ma się ideały i czy sztuka jest źródłem utrzymania, czy nie. – Jeśli człowiek ma poczucie wolności, misję tworzenia według własnych przekonań, nie dlatego, że coś jest modne i akceptowalne, to na pewno taka świadomość mu pomaga – stwierdził.

Danuta Wolińska opowiadała o goszczonej w domu kultury artystce, która malował abstrakcję. – Powiedziała nam, że ma tak obrzydliwie bogatego męża, że nie musi malować na zamówienie – kwiatów, pejzaży itp. Może malować dla siebie, to, co lubi i co chce – mówiła.

To sprowokowało ripostę, że przecież wiele wybitnych dzieł sztuki powstawało właśnie na zamówienie. Czy przez to Gioconda albo ołtarz Memlinga są mniej warte? Czy można sprowadzać wartość dzieła sztuki tylko do tego, że znalazło ono kupca? I ile za nie zapłacono?

Pajacować, czy nie?

Marszałek zwrócił uwagę na niepokojące zjawisko, że są twórcy, którzy niedostatki warsztatu i umiejętności nadrabiają …osobowością. Może to być celebryctwo, pójście do polityki, szpanowanie w mediach. Ale Justyna Laska-Pietrzyńska zauważyła, że dziś trudno odrzucić wątek zwracania uwagi na samego siebie. – Robienie wokół siebie show jest powszechne – mówiła. – Bo przecież trzeba obudować „towar”, jaki mamy. Mieć opakowanie. To może być wystawa, to może być obecność w mediach. Wszystko po to, żeby pokazać, że jesteśmy wyjątkowi, że warto nam więcej zapłacić.
Ale ja nie potrzebuję robić z siebie pajaca – skwitował Marszałek. – Ja tylko maluję…

Witold Piekarski porządkował wątki, przypominając, że miała być mowa o osobowości twórcy. I podkreślał, że trzeba by zacząć od definicji, czym ta osobowość jest? Czy będą jej wyznacznikami zaburzenie, inność postrzegania świata, otwartość, a może szaleństwo?

Wielowątkowa dyskusja toczyła się przy stole nad wyraz ciekawie i szkoda, że czas tak szybko mijał. Ale kolejne śniadanie podobno po wakacjach.

Tekst i fot. Maria Eichler

przez Redakcja Chojniczanin.pl

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.