InterTony fotograficznie

15 czerwca świat się nie zawalił. Szatan nie opanował miasta, nie zanotowano wandali niszczących obiekty i nagrobki cmentarne, czego obawiała się radna Janina Kłosowska, przywódczyni Akcji Katolickiej. Festiwal InterTony z grupą Vader przeszedł do historii.

Festiwal, organizowany przez Fundację Rozwoju Ziemi Chojnickiej i Człuchowskiej ma swoją markę i swoją ideę – chce łączyć młodych ludzi z różnych części Europy – z Polski, Niemiec i Holandii. Razem pracują przy jego organizacji, razem się bawią. W tym roku m.in. z gwiazdą pt. Vader, której zapowiedziana obecność zbulwersowała niektóre środowiska. Ale, jak się okazało, niesłusznie. Bo kataklizm nie nastąpił. Ba, można by nawet doszukiwać się Bożego palca w tym, że koncert grupy trwał nieco krócej z uwagi na burzową aurę, ale być może to nieco naciągana interpretacja…

Meksykanin z Canonem i gitarą

Tymczasem festiwal to także takie wydarzenia, jak wystawa fotografii Ivana Lobo w Chojnickim Centrum Kultury. Skąd Meksykanin wziął się w Chojnicach? Przyjechał na festiwal, gdzie miał zadanie specjalne – z gitarą i piosenką łatał dziury między występami kapel. Jak wyznał, muzyka bardzo go inspiruje, ale to fotografia pozwala mu wyrazić samego siebie. Co ciekawe, nie fotografuje zbyt długo, bo zaczynał w 2010 r. Wybrał fotografię dokumentalną, bo jak mówi, to ona pozwala mu najpełniej pokazać jego korzenie, magię i kontrasty Meksyku. Na jego czarno- białych zdjęciach znajdziemy zapis meksykańskich rytuałów w jednej z zapadłych wsi, popatrzymy na twarze starych ludzi darzonych w tym kraju wielkim szacunkiem, zamyślimy się nad obrazkami z ulicy, gdzie można spotkać i pijanych, i ciężko chorych, i bezdomnych. W kolorze artysta pokazuje karnawałowe oblicze Meksyku i jego kult śmierci. Ale też widoczki z różnych stron kraju i bitwę na pomarańcze!

Co sprawia, że wybiera czerń i biel, a co, że zdjęcia są kolorowe? Podkreśla, że jego mentor polecał mu fotografię czarno-białą jako bardziej wysublimowaną i dającą więcej możliwości artystycznych, ale przecież tętniący życiem Meksyk, jego kulturę i tradycję trudno zamknąć tylko w tych dwóch barwach! Więc korzysta z jednej i drugiej opcji.

Rzeźba na pamiątkę

Wystawa została pięknie zaaranżowana przez Danutę Wolińską. Każde zdjęcie zostało zaopatrzone w opis pozwalający na zrozumienie kontekstu. Na wernisażu artystę witał zarówno dyrektor ChCK Radosław Krajewicz, jak i Michał Karpiak z Fundacji Rozwoju Ziemi Chojnickiej i Człuchowskiej. A wiemy też, co Ivan Lobo zawiózł do Meksyku – w prezencie dostał rzeźbę Włodzimierza Ostoi-Lniskiego!

Tekst i fot. Maria Eichler

przez chojniczanin.pl

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.