Jarosława Kreta podróż do Ziemi Świętej

Jak już będzie na emeryturze, to może osiądzie w Charzykowach. Do tego czasu pewnie nauczy się też prawidłowo odmieniać nazwę tej miejscowości, bo na razie idzie mu dość kiepsko… Ale wszystko przed nim, wszak niestraszne mu wyzwania!

O tym, że tak jest, mogli się przekonać ci, którzy 9 marca przyszli na spotkanie z popularnym prezenterem pogody do Chojnickiego Centrum Kultury. Na wyprawę do Ziemi Świętej zabrał ich prawie chojniczanin, bo jego mama pochodzi stąd, przez długie lata w Chojnicach i Charzykowach spędzał wakacje i z wielkim sentymentem tutaj wraca, czując się jak u siebie w domu.

Sacrum i profanum

Ziemia Święta jest mu bardzo bliska i odkrywał ją raz za razem, zawsze inaczej, niekoniecznie nawiedzając miejsca oblegane przez turystów. Radził też, by raczej omijać je szerokim łukiem i szukać atmosfery, klimatu, egzotyki z dala od utartych szlaków. Bo wtedy można naprawdę zobaczyć coś niesamowitego, poczuć smaki, zachłysnąć się kolorami i zapachami… Pasją Kreta, oprócz podróżowania, jest też fotografowanie. Więc jego barwna opowieść została zilustrowana pięknymi zdjęciami. Zwracał uwagę na kadry, światło, przyłapanych w migawce bohaterów, urodę miejsc albo to, jak się one zmieniają. To, co do niedawna było święte, staje się strefą profanum, tak jak to bywa na trasie Drogi Krzyżowej, gdzie niektóre stacje męki Jezusa Chrystusa znikają pod szyldem lokalnego biznesu…

Pierścień szatana

Zastanawiacie się, dlaczego pan od pogody opowiada wam o Ziemi Świętej? – retorycznie pytał słuchaczy Kret. I odpowiadał, że studiował egiptologię i to jak najdłużej, żeby się wymigać od wojska. Udało mu się dostać do TVP, ale marzył o podróżach i o pisaniu książek. Przez jakiś czas związał się z czasopismem National Geographic, a tam robienia zdjęć uczył go guru fotografów w Polsce Tomasz Tomaszewski. Kiedyś zaczepiła go na korytarzu TVP koleżanka, pytając, czy nie chce pracować jako pogodynka, bo przecież jakoś wygląda i nie zapomina języka w gębie. Odmówił. A gdy opowiedział o tym drugiej znajomej, ta skwitowała, że jest debilem. – Jak chcesz pisać książki i je sprzedawać, nie będąc popularnym – zapytała.

Więc stał się panem od pogody. Ale bez krawata, co zastrzegł sobie w kontrakcie. I za punkt honoru przyjął to, że będzie o aurze mówił dla ludzi, a więc zrozumiale. Wiele się dzięki tej pracy i dzięki podróżom nauczył. Np. jak złożyć pierścień szatana, co zademonstrował, podpisując swoje książki.
Sprzedają się!

Tekst i fot. Maria Eichler

przez chojniczanin.pl

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.