Łucja Gocek patrzy przez firankę na świat

„Szerszy widnokrąg” to tytuł nowego tomiku znanej chojnickiej poetki Łucji Gocek. Jego promocja zgromadziła 29 marca w czytelni liczne grono miłośników twórczości pisarki. Nie zawiedli się.

Łucja Gocek wyznała, że stypendium burmistrza Chojnic pozwoliło jej wyjąć z szuflady wciąż pisane wiersze. Uporządkować je i wybrać najlepsze. Podzieliła całość na cykle – powrót do korzeni, wiersze egzystencjalne, autoironiczne, sarkastyczne i satyryczne oraz haiku.

Powrót do korzeni

Pierwotnie myślała opatrzyć tomik innym tytułem, ale gdy był już prawie gotowy, napisała wiersz, który wywrócił jej koncepcję do góry nogami, i zdecydowała się na „Szerszy widnokrąg”. Wyznała, że chciała pokazać spektrum swojej twórczości, bo tomik miał być jej ostatnim…Ale pod koniec spotkania już chyba nie była tak pewna, że odłoży pióro…
Im jest starsza, tym chętniej wraca do wspomnień z przeszłości, do czasów dzieciństwa, ludzi ze stron, gdzie się urodziła. Mimo że nie było wtedy sielsko i anielsko, to jednak teraz wraca do tamtych czasów z rozrzewnieniem. I być może napisze coś o dziejach swojej rodziny. Prozą.

Coś tam zgrzyta

A zaczynała jako nastolatka i już w wieku 16 lat otrzymała pierwszą nagrodę za wiersz. W jej pisaniu przerwę spowodowało życie osobiste – założenie rodziny, urodziny córki, praca. Gdy jej Ania trochę podrosła, było więcej spokoju i czasu na pisanie. Ale po drodze zmienił się świat wokół niej. Zmieniła się literatura i wiersze. – W poezji też są tendencje, tak jak w modzie – żartowała wielokrotnie nagradzana autorka wierszy i jurorka konkursów. – Nie można non stop pisać jak Mickiewicz, stosować takie figury jak Norwid.
Teraz Łucji Gocek pisze się trudniej niż wtedy, gdy miała naście lat. Bo wtedy było tylko natchnienie, a teraz jest praca nad tekstem. – Ja wiem, że coś mi tam w wierszu zgrzyta, ale trudno się samemu wyrzuca i zmienia coś w tekście – tłumaczyła. – Lepiej zawsze w cudzym.
O tym, że jej wiersze są warte przeczytania, można się było przekonać podczas promocji tomiku, bo czytały je sama autorka i jej przyjaciółki Ada Połom i Bernadeta Korzeniewska. Potem były gratulacje, uściski, kwiaty i mnóstwo dedykacji w tomiku, który można było wziąć ze sobą.

Tekst i fot. Maria Eichler

przez Redakcja Chojniczanin.pl

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.