Lucyna Kuling

Może na początek kilka słów o sobie.

Rodowita chojniczanka, matka dwóch dorosłych synów, od zawsze zakochana w Beskidach.

Co spowodowało, że zdecydowała się Pani poświęcić swoje życie sztuce?

Poświęcenie….. brzmi mało optymistycznie, dla mnie to co wyrabiam z farbami, pędzlami i całą resztą to wspaniała zabawa, odstresowanie po całym dniu ,zapomnienie, podróż do krainy fantazji.

Gdzie szuka Pani natchnienia, co Panią inspiruje, co pobudza kreatywność?

Czasem chodzi mi po głowie jakaś myśl, obrazek. Bywa tak, że najpierw napiszę kilka linijek tekstu i zaczynam rysować a czasem narysowany obrazek jest początkiem jakiegoś wierszydła. Uwielbiam wycieczki z aparatem, pstrykam setki zdjęć i one są potem inspiracją. A czasem zwyczajnie włóczę się po internecie, przeglądam zdjęcia, obrazy wielkich artystów.

Czy ma Pani swój ideał artystyczny, artystę, który jest dla Pani mistrzem i którego Pani podziwia?

Kiedy kilka lat temu, kiedy zaczynałam moją zabawę z rysunkiem, podziwiałam Wyspiańskiego i ten podziw pozostał do dzisiaj. Potem przyszedł czas na Modiglianiego, Renoira, Moneta. W przypływie dobrego humoru uwielbiam Beksińskiego.

Jakie formy sztuki są Pani najbliższe? Co sprawia Pani największą satysfakcję?

Zastanawiałam się czasem co lubię najbardziej i do dzisiaj nie znalazłam odpowiedzi. Kiedy mam dużo wolnego czasu, dużo światła uwielbiam malowanie olejami. Kiedy za drzwiami czai się prawie depresja chwytam za ołówek i rysuję. Ostatnio zaczęłam bawić się w robienie figurek. Musiałam kupić 1 kg drutu bo inaczej tego nie sprzedają, więc zanim go zużyję minie jeszcze trochę czasu i powstanie kilka rzeczy.

Proszę powiedzieć jak to wszystko wygląda w praktyce. Czy ma Pani swoją pracownię? Jak łączy Pani pracę zawodową ze sztuką?

Jestem szczęściarą bo mam pracę, więc czasu na malowanie i inne wyczyny artystyczne nie zostaje wiele, zwłaszcza jesienią i zimą. Z radością więc czekam na każdy wolny dzień. Wtedy bardzo staram się wstać wcześniej, udaję, że zrobiłam porządek w domu i wyciągam płótno albo kartki i robię to co lubię. Za pracownię służy mi niestety pokój nazywany szumnie dużym. Bywa, że muszę przenieść się do kuchni żeby nie niszczyć podłogi i mebli w pokoju. Potem spędzam czas na kolanach, sprzątając miliony plam na podłodze.

Gdzie zaopatruje się Pani w akcesoria plastyczne, bo w Chojnicach nie ma typowego sklepu dla plastyków?

I to jest właśnie kłopot, bo oprócz nielicznych okazji w Lidlu, akcesoria te są nie do zdobycia. Znalazłam jednak fajny sklep internetowy, raz do roku staram się odwiedzić siostrę w Bielsku i tam kupuję mały zapas farb i pędzli.

Jakie ma Pani plany artystyczna na nadchodzący rok?

Kiedyś marzyłam, żeby sprzedać kilka obrazków. Marzenie się spełniło. Teraz marzy mi się jakaś mała wystawa. I marzy mi się zabawa z gliną, takie małe rzeźbienie.

Gdzie można oglądać Pani prace, no i gdzie je ewentualnie nabyć?

Na początek można je oglądać w internecie. Mam stronę http://www.lucynaart.republika.pl/ albo na fb a w razie potrzeby można zobaczyć oryginał.

Modernizacja czy budowa nowego CHCK? Jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Pojęcia nie mam. Najważniejsza rzecz to chyba koszt tego przedsięwzięcia, bo miejsce obecnego CHCK jest bardzo fajne. Bez względu na to jaką decyzję podejmą władze, ja trzymam kciuki, żeby inwestycja się udała i żebyśmy my mieszkańcy byli z niej zadowoleni.

przez Jacek

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.