Marek Kowalczyk

Mimo że od „śmierci” PRL-u mija już dwadzieścia osiem lat, to nadal jest on żywy w pamięci jego fanów. Marek Kowalczyk ma jedną z najbardziej obszernych kolekcji pamiątek po PRL-u w Chojnicach.

Podobno PRL ma swoistą „magię”? Odczuwa ją Pan?

Kiedy siadam w swoim ”magicznym” pokoju, urządzonym na styl PRL-u, przenoszę się do czasów młodości. Mój okres dzieciństwa to lata 70-te i 80-te, czas który kojarzy się z beztroską, bezpieczeństwem i wolnością. Jako dziecko byłem wolny od politycznych wpływów, więc okres ten pozostał w mojej pamięci jako nieskażony polityką, złem i wojną. Wchodząc do mojego pokoju zaznaję tego stanu beztroski za każdym razem … i to jest ta magia.

Kiedy zaczęła się pasja kolekcjonowania pamiątek po PRL-u? Co było tą „iskrą”?

Zaczęło się kilka lat temu kiedy będąc czynnym palaczem zapragnąłem zapalić ”Sporta”. Poszperałem w internecie i okazało się, że jeszcze można je zdobyć.. taki był początek a potem jakoś tak wypełnił się cały pokój.

Jak wiele przedmiotów znajduje się w Pana kolekcji?

Nigdy nie liczyłem, ale jest ich bardzo dużo i bardzo różnych, od papierosów i tu pochwalę się, że wszystkie paczki są oryginalne (a jest ich 35), poprzez butelki, gazety, radia, magnetofony, nie mogło zabraknąć starej dobrej ”Frani” ciągle działającej, stąpam po dywanie z tamtej epoki, stary telewizor ”Zefir” na którym stoi szklana kolorowa rybka….

Jakie przedmioty są Pana ulubionymi pamiątkami?

Najbardziej sentymentalnie podchodzę do zabawek z dzieciństwa, chyba wygrywa pistolet marki ”Precyzja” , bączek, gry planszowe, samochodziki.

Który z nich uważa Pan za najcenniejszy i dlaczego?

Najcenniejsza jest moja tekturowa walizka, znaleziona niedawno u mamy w piwnicy, walizka z którą jeździłem na kolonie. Przetrwała mimo lat w nienagannym stanie. Podpisywałem ją jak miałem 10 lat i ten podpis ciągle jest czytelny.

Jak pozyskuje Pan swoje eksponaty?

Obserwuję aukcje w internecie, otrzymuję od znajomych i nieznajomych. Na chwilę obecną już nie mieści mi się wszystko w pokoju ale ciągle chętnie przyjmę podarunki z tamtych lat.

Żona nie ma pretensji, że Pana „muzeum” zajmuje osobny pokój?

Mówi,że nie …z wyrazu twarzy odczytuję chyba inną informację…ale ważne jest to co mówi…haha…..Tyle lat to już trwa i chyba się przyzwyczaiła.

Magnetofony i radia działają?

Wszystkie sprzęty działają stary szpulowy ZK-140, z którego słychać Boney M i Smokie, radiomagnetofon Kasprzak stary ”kaseciak”, tranzystorowe radyjko ”Dominika”, kolorofon miga w rytm muzyki.

Jak w starciu z nośnikami cyfrowymi, brzmią dzisiaj „pocztówki dźwiękowe”?

Stare winyle i pocztówki mają w sobie taki urok, że musi być ten trzask starej płyty, inaczej nie byłoby to, wtedy jak byłem młody samo kupienie płyty było cudem, pamiętam, że bałem się często słuchać płyt bo myślałem, że kiedyś się tak zetrze, że już nic nie będzie słychać, a tu proszę, po 40-tu latach wszystko wciąż gra .

Ogląda Pan filmy na VHS? Podobno „Rambo” lepiej „chodzi” na VHS?

Mam kilka kaset z filmami na które wymieniałem się w dni targowe, ale przyznam się, że do filmów nie wracam.. wolę obejrzeć w dzisiejszej rozdzielczości.

A jaką prasę ma Pan w swojej kolekcji? Znam wielu ludzi, którzy w Chojnicach z sentymentem wspominają „Dziennik wieczorny” i publikowane tam komiksy  Wróblewskiego?

Mam chyba wszystkie tygodniki i miesięczniki oczywiście po najwyżej kilka sztuk z danego tytułu.. nie mogło zabraknąć Tytusa Romka i A’Tomka, Kajka i Kokosza, posiadam kilka numerów Kapitana Klossa, magazyny ”Relax”, Kapitana Żbika, honorowe miejsce na regale zajmuję słynny Non Stop i Razem, gazety które opisywały życie muzyczne, z których też wyjmowałem plakaty i wieszałem na ścianie..niestety ślad po nich zaginął.

Sporo jest kosmetyków. Mydła pachną i się pienią?

Nie sprawdzałem, ale ”przemysławka” pachnie tak samo, woda brzozowa też, mam spory zestaw kaw i herbat …degustowałem po latach ale niestety aromat uleciał. Wisi sobie na sznurku kilka papierów toaletowych, które kiedyś ze sklepu każdy niósł na widoku i z dumą , że ma….

Ma Pan gumy z „Kaczorem Donaldem”?

Niestety tylko opakowania, kilka historyjek, ale muszę powiedzieć, że papierki wciąż pachną, tak samo pachnie ciągle słynna chińska gumka, która w każdym piórniku służyła kiedyś za odświeżacz powietrza.

A papierosy. Czy po tylu latach można je jeszcze palić?

Oczywiście, te w folii jak Carmeny czy Caro mają ten sam smak, próbowałem Popularne i Klubowe ale to już nie to… Jako były palacz z sentymentu powiem, że wtedy to były smaki…..

Czytelniczym hitem PRL-u była seria „Żółty Tygrys”. Kolekcjonuje Pan te książki?

Oczywiście, że mam kilka ”Tygrysów”, był taki okres w moim życiu, że połykałem książki…Niziurskiego, Bahdaja, Szklarskiego itp. Wtedy rzadko były filmy więc książka była chyba jedynym możliwym sposobem aby poznać świat i przenieść się poza ten kraj… dzisiaj to ciężkie do zrozumienia przez młodzież kiedy starsi mówią o robieniu bunkrów, szałasów, kapsle, gumy, linki, podchody….te wyrazy wyszły z użycia… ale nie z pamięci i właśnie w tych moich przedmiotach pamięć o nich ciągle trwa…. o tamtych czasach i ludziach.

przez Redakcja Chojniczanin.pl

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *