Marek Szyszka

Może na początek kilka słów o sobie.

Rodowity chojniczanin, rocznik 1968. Z wykształcenia technolog drewna, a obecnie pracownik ZM Skiba. Współzałożyciel „Chojnickiej Sekcji Plastyków”. Oprócz malarstwa zainteresowany: muzyką rockową, ale nie tylko rockową, sportem no i jazdą na rowerze.

Kiedy rozpoczęła się Pana przygoda ze sztuką?

Tak na serio zacząłem malować w 18 roku życia zainspirowany malarstwem Zdzisława Beksińskiego i Salvadora Dali. Starałem się tworzyć własne surrealistyczne wizje, czego owocem była wystawa „Nadzieje malarskie regionu” w 1993 roku. Właściwie to zostałem „wyszukany” z podziemia artystycznego przez ówczesną dyrektor Muzeum Regionalnego Panią Wandę Tyborską. To ona zachęciła mnie do wystawiania moich prac i w konsekwencji zwiększyła poczucie mojej wartości oraz dodała mi odwagi do dalszej twórczości. Jestem żywym przykładem tego, że kiedyś działacze kultury wyszukiwali młodych artystów i z całego serca im pomagali. Dziś można powiedzieć, że takich ludzi jak Wanda Tyborska już nie ma. Są ludzie na stanowiskach, lecz nie ma inicjatywy. Jako przykład podam zaniechanie od wielu lat organizowania przez miasto plenerów malarskich, które w oryginalny sposób rozsławiały nasze wspaniałe Bory Tucholskie, integrowały środowisko malarsko-rzeźbiarskie i dawały możliwość zaistnienia młodym artystom.

Jak Pan ocenia „infrastrukturę artystyczną” Chojnic?

Naszemu miastu potrzebna jest porządna sala wystawowa w Domu Kultury, a nie w podziemiach kościoła gimnazjalnego, które jest miejscem mało odwiedzanym, ciemnym i zapewne ograniczającym swobodę artystyczną. Uważam też, że w baszcie J. Jutrzenki-Trzebiatowskiego jedno z pięter powinno być oddane do dyspozycji artystów wywodzących się z naszego regionu. Miałoby to charakter „ruchomej wystawy”.

Gdzie szuka Pan natchnienia, co Pana inspiruje, co pobudza kreatywność?

Natchnienia i inspiracji szukam w otaczającym nas pięknie. Inspiruje mnie przyroda, kobiety, ale także rozmyślanie nad sensem życia, przemijanie, starość i śmierć.

Czy ma Pan swój ideał artystyczny, artystę, który jest dla Pan mistrzem i którego Pan podziwia?

Podziwiam wielu artystów, w każdej epoce mam swoich ulubionych mistrzów pędzla. Mówiąc w dużym skrócie to: Caravaggio, Jan Vermeer, Rembrandt, Monet, Klimt, Olga Boznańska, Wyczółkowski i oczywiście Zdzisław Beksiński i Salvador Dali.

Jakie formy sztuki oprócz malarstwa Pana interesują?

Myślę, że chyba muzyka. Taka chwytająca za gardło, nostalgiczna, nastrojowa. Muzyka, która zaprasza do tworzenia.

Proszę powiedzieć jak wygląda Pana pracownia?

Moja pracownia to po prostu nasz czwarty pokój w naszym mieszkaniu. Totalny bałagan – oczywiście artystyczny.

Kto wykonuje Panu podobrazia i gdzie zaopatruje się Pan w akcesoria plastyczne?

Podobrazia malarskie kupuję w Czersku w firmie MARKOL, a farby w sklepach internetowych.

Jakie ma Pan plany artystyczna na nadchodzący rok?

Chciałbym wreszcie wrócić do swojej twórczości i przestać kopiować wielkich malarzy

Gdzie można oglądać Pana prace, no i gdzie je ewentualnie nabyć?

Moje prace rozsiane są dosłownie wszędzie, ale gro znajduje się w rękach prywatnych. Wiszą w domach ludzi, którzy je u mnie zamówili. Z ogólnodostępnych miejsc wymienię pizzerię „Laguna” i parafię M.B. Fatimskiej gdzie wisi Św. Ojciec Pio.

przez Jacek

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.