Przygoda z kuchnią w Bangkoku

Wyprawę po kontynencie azjatyckim rozpoczęliśmy od Bangkoku w Tajlandii. Bardzo ciekawe miasto ale jedzenie jakieś takie znane i nie zaskakujące. Nie zrozumcie mnie źle, tajlandzką kuchnię uważam za jedną z najsmaczniejszych w Azji, a przynajmniej z tych, które miałem okazję próbować. Tyle, że jedzenie w Bangkoku niczym mnie nie zaskoczyło.

Oczywiście na turystycznym szlaku dzielnicy Khao San Road, można znaleźć pieczone skorpiony czy dziwacznie marynowane ośmiorniczki, ale z daleka zalatuje to szmirą i nikt poza turystami tego nie dotyka.
W dzielnicy Yaowarat and Phahurat było trochę lepiej. To część miasta opanowana przez Chińczyków i Hindusów. Można tu fajnie zjeść, a nawet natknąć się na grillowanego psa czy świnkę morską.

Ale gdzie te wszystkie robaki, gąsienice i inne stawonogi, o których tyle się nasłuchaliśmy przed wyjazdem? Szczególnie Magda była rozgoryczona, gdyż umówiliśmy się, że to Ona jako osoba, której próg odporności na obrzydliwości w kuchni jest nieco wyższy od mojego, będzie smakowała wszystkiego na co mi zabraknie odwagi. Póki co mogła jedynie pochwalić się zjedzeniem ośmiornicy i chomika, za co ja podziękowałem. Nie było to jednak wyzwanie jakiego się spodziewała.

Piotr Kizewski
www.naszeszlaki.pl

przez Redakcja Chojniczanin.pl

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.